zegar

http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

środa, 7 sierpnia 2013

Imagin 4- Harry

Hejka tu Veronica. Dziś mam dla was imagina z Harrym. I mam prośbę, jak czytacie to zostawiajcie komentarze. Nawet nie wiecie jaka to radość przeczytać chociaż 1 komentarz, to daje nam tyle motywacji, że nie da się tego opisać.

 
 
 

#Imagin 4- Harry
Właśnie szłam do pracy. Pracuje w salonie tatuaży. Weszłam do środka i przywitałam się z współpracownikami. Dziś nie było dużego ruchu (to dobrze), siedziałam i słuchałam muzyki przez cały dzień. Nagle do salonu wszedł brunet z loczkami. Podszedł do recepcji.
- [T.I.]! Dla niego- wskazała loczka- kłódka.
-Okej. Zapraszam- zwróciłam się do klienta.
Ruszył za mną do pokoju, gdzie miałam wytatuować mu kłódkę.
- Jak się nazywasz?- Zapytał nagle.
- [T.I.]. A ty?
- Harry.
- Wiesz? Skądś cię kojarzę, ale nie wiem skąd.
Chłopak zaśmiał się cicho.
- Śpiewam w zespole. One Direction.
- Słyszałam coś o was.
Cały czas rozmawiałam z Harrym. Udało nam się złapać kilka wspólnych tematów. Czas nam szybko zleciał.
- I gotowe- powiedziałam naklejając specjalny opatrunek.
- Tak szybko?- zapytał wyraźnie zdziwiony
- No tak.- Odpowiedziałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.
- To skoro czas nam tak szybko zleciał, może umówimy się na jutro?
- Fajnie by było.
- W tej kawiarence w centrum miasta o 13?
- Mi pasuje.

- To w takim razie do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.
Gdy skończyłam pracę, wróciłam do domu. Umyłam się, zjadłam kolację i poszłam spać nawet nie wiem czemu, ale byłam zmęczona. Wstałam o 9 rano. Zjadłam śniadanie i z grubsza ogarnęłam. Nim się spostrzegłam była już 11. Postanowiłam że zacznę się szykować. Ubrałam się w to
 

Zrobiłam delikatny makijaż, a moje długie brązowe włosy spięłam w starannego koka. I byłam gotowa. Była 12:15 więc postanowiłam już iść.
Na miejsce doszłam o 12:55, Harry już czekał na mnie w środku.

- Hej- Przywitał mnie całusem w policzek
- hej.
- Co zamawiasz?- Zapytał podając mi menu
-Yyy... herbatę i kawałek sernika.
- 2 razy sernik i herbata!- Krzyknął Harry do kelnerki.
Ze Stylesem spotykałam się codziennie, z racji tego, że jest gwiazdą nie obyło się bez nachalnych reporterów i pytań typu "Czy to twoja nowa dziewczyna?" "Od jak dawna jesteście razem?".
A lista obserwujących mnie na tt zwiększyła się kilkakrotnie. Pewnego razu Harry wysłał mi sms.
"Chcę ci coś pokazać, wpadnę o 20."
Nie wiedziałam co Harry chce mi pokazać. Była już 19 więc zaczęłam się szykować. Wzięłam szybki prysznic i wysuszyłam włosy.
Ubrałam się tak [bez okularów]


  


Dziś 100% naturalnie, bez makijażu. Nim się spostrzegłam była 19.59. Równo po minucie Harry zadzwonił do drzwi.

- Chodź- powiedział ciągnąc mnie do samochodu.

- A gdzie jedziemy?

- Zobaczysz.

Jechaliśmy bardzo długo, więc usnęłam. Obudził mnie głos Harrego

- [T.I.], wstawaj już jesteśmy.- Szeptał mi do ucha.

- Która godzina?- zapytałam pocierając oczy.

- 2 rano, chodź.- pociągnął mnie za rękę

- Co?!- Harry spojrzał na mnie nie wiedząc o co chodzi.

- Gdzie ty mnie wywiozłeś? Jest 2 rano a my na jakimś odludziu.- krzyczałam rozglądając się po okolicy. Jakieś pustkowie z lasem po środku.

- Zaufaj mi- Powiedział patrząc mi w oczy.

Te jego zielone oczy... Mogłabym w nich utonąć. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że się w nim zakochałam. Styles prowadził mnie w głąb tego lasu. Szczerze zaczynałam się bać, ale wiedziałam że mi nic nie zrobi.

Nagle ujrzałam coś pięknego









Nie wiedziałam co powiedzieć. Totalnie mnie zatkało, takie rzeczy to w photoshopie a nie w realu. Na żywo to jest...  cudowne.

- Ładnie tu, co nie?- zapytał Harry spoglądając na mnie.

- Niesamowite- tylko tyle dałam mogłam z siebie wydusić. Gdy już się napatrzyłam, a trwało to jakieś 15 minut, spytałam Harrego.

- Skąd znasz to miejsce?

- Kiedy dostałem pierwsze hejty chciałem się odizolować, mieć chwilę spokoju. Więc wsiadłem w samochód i jechałem przed siebie, i tak znalazłem to miejsce. Jesteś pierwszą osobą, której je pokazuje, to dla mnie wyjątkowe miejsce.

Nagle Harry przysunął się do mnie bliżej, nasze ciała stykały się, staliśmy tak blisko, a jego oczy w blasku księżyca i w takim miejscu, po prostu...

- Kocham cię- Wydusił patrząc mi w oczy. Nawet nie dał mi odpowiedzieć bo wpił się w moje usta. To było niesamowite.

- Ja ciebie też.- odpowiedziałam gdy skończył. Od tamtego wydarzenia minęły 3 lata, za godzinę powiemy sobie tak przy ołtarzu. To właśnie dziś zostanę panią Styles.

1 komentarz: