zegar

http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

sobota, 22 lutego 2014

Imagin 16-Louis cz.3

Siemaneczko tu YOLO, a to
Imagin z Louisem cz.3
-To ty sobie tu zostań, albo gdzieś idź, czy nie wiem... Po prostu rób co chcesz, a ja idę szukać Lou.-zarządziła Ashley, kiedy dojechałyśmy na miejsce.
-Spoko.
-A i bądź grzeczna. Oczywiście, jeśli będziesz miała jakiś problem, to dzwoń.
-Okay.-odparłam beznamiętnie.
-No to baw się dobrze.-siostra dała mi buziaka w policzek i odeszła.
Postanowiłam przejść się po plaży. Los chciał, że już po chwili natknęłam się na znanego mi już "dresiarza" w towarzystwie kumpli. Podeszłam w ich kierunku. Wyglądali wprost komicznie. Louis w kapelusiku, który bardzo przypominał mi ten, w którym mój dziadek chodził na ryby, Zayn w beanie dokładnie zasłaniającej jego włosy, Niall w czepku basenowym... Idioci... Oczywiście każdy z nich był uzbrojony w okulary przeciwsłoneczne. Harry i Liam rozłożyli się na leżakach w kapturach na głowach i zasłonili swoje twarze słomianymi kapeluszami. Można by było pomyśleć, że śpią. 
-Siemka Josh.
-[T.I.].? Wiedziałem, że przyjdziesz.-zaśmiał się Tomlinson.
-Ahh więc to jest ta [T.I.], o której nam mówiłeś.?-zapytał Harry zza swojej "zasłony".
-Nie ładnie tak obgadywać.-pogroziłam chłopakowi z uśmiechem na twarzy.
-Czyżbyś miała dziś lepszy humor.?-uśmiechnął się Tommo.
-Może... A czemu ubraliście się jak jakieś ułomy.?
-Dzięki za komplement. Ale nie wiem jak inaczej moglibyśmy spędzić tutaj spokojnie dzień.
-A nie gorąco wam w tych dresach przy 35 stopniach.? Wcale nie zwracacie na siebie uwagi, jak mogło wam to przejść przez myśl.?
-A masz lepszą propozycję.?
-Może i mam. Mogę wam pokazać kilka fajnych miejsc.
-W takim razie... Chłopaki zbieramy się.!-zadecydował za wszystkich Louis.
Chłopcy z ociąganiem podnieśli swoje tyłki, zebrali rzeczy i ruszyliśmy w stronę parkingu. Po chwili wpakowaliśmy się do samochodu. Louis był kierowcą, a ja siedziałam obok, bo jako jedyna znałam okolicę.  W czasie jazdy chłopcy zdjęli Pojechaliśmy do centrum. Tomlinson zaparkował i po chwili wysiedliśmy. Spędziliśmy w szóstkę trzy wspaniałe godziny. Naprawdę polubiłam tych chłopaków. Byli przezabawni, mieli w sobie wiele energii i zachowywali się jak dzieci. Często przekomarzali się między sobą, ale żaden się z tego powodu nie obrażał. Potrafią się śmiać sami z siebie. Na pamiątkę tego dnia mam mnóstwo wspólnych zdjęć. Muszę przyznać, że myliłam się co do nich.
***Oczami ???***
Wydaje mi się, że [T.I.] nas polubiła. Natomiast ja jestem nią zauroczony. Ma śliczny uśmiech i cudowne oczy. Jaka ona jest śliczna.! I taka sexowna. Stary, opanuj się.!
-Pójdziemy coś zjeść.?-zapytał Niall.
-Ty tylko o jednym.-Zayn przewrócił oczami.
-No co.? Głodny jestem.-bronił się blondyn.
-To żadna nowość jeśli chodzi o ciebie.-zaśmiał się Harry.
-Niedaleko jest KFC.-wtrąciła [T.I.]
-O tak.! Chodźmy.! Proszę.-Horan zrobił słodkie oczka.
-[T.I.] nie masz nic przeciwko.?-zwrócił się do niej Liam.
-Nie. W sumie też bym coś zjadła.-uśmiechnęła się, doprowadzając tym do przyspieszenia bicia mojego serca.
Kiedy szliśmy w kierunku restauracji, zadzwonił czyjś telefon.
-Oh sorka, ale muszę odebrać. Siostra dzwoni.-mówiła [T.I.] szukając telefonu w torebce.
-Halo... Z koleżanką. Na mieście... Nie wiem, ale jeszcze nie teraz... Wrócę busem... Jeju no powiedz prawdę. Że spotkałam koleżanki i z nimi poszłam... No narka.
Dziwnie tak było słuchać tylko jednej strony... Ale coś tam zrozumiałem.
-Nie chcę być wścibski, ale czemu oszukałaś siostrę.?-Harry zapytał, o to co mnie zastanawiało.
-Gdybym jej powiedziała prawdę, zaczęłaby mi się wydzierać do telefonu, wsiadłaby natychmiast w samochód i przyjechała tutaj. I później przez pół godziny darłaby tu mordę, jak to was bardzo kocha itp.  albo zemdlałaby i miałabym ją na sumieniu.-odparła dziewczyna.
-Czyli jest naszą fanką.?-spytałem.
-Jest Directionerką i ma na waszym punkcie kompletnego bzika.
-A ty.?-wypalił Harry.
-Jeśli mam być szczera, to do dzisiaj, jeszcze jakieś kilka godzin temu, uważałam was za pedałowate gwiazdeczki.
-Szczerość to coś co cenię. A teraz.? Co o nas myślisz.?-ciągnął Styles.
-Że jesteście niedorozwinięci, zabawni i fajni.
-No bo tacy jesteśmy.-śmialiśmy się razem
-Pójdziemy coś zjeść.?-ehh... Niall ty żarłoku.
-Hmm... Niedaleko jest KFC.-[T.I.] posłała mu szeroki uśmiech.
-Tak, chodźmy, chodźmy, chodźmy. Proooszę.-Horan zrobił minkę słodkiego psiaka.
-Liam.?-Zayn spojrzał na przyjaciela.
-Jeśli [T.I.] nie ma nic przeciwko...
-Właściwie sama to zaproponowałam.-kolejny piękny uśmiech. Jak ona to robi.?
-No to idziemy.-Niall wyrwał do przodu, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi
-W jego wykonaniu, to było raczej biegniemy.-parsknął Harry.
Po chwili znaleźliśmy się przed restauracją.
-Ej może lepiej nie wchodźmy do środka.-musiałem wymyślić jakiś pretekst, żeby pogadać chwilę z chłopakami.
-Czemu.?-Niall spojrzał na mnie szczerze zdziwiony.
-Wszyscy nas rozpoznają, a wtedy nie zwiniemy się stamtąd zbyt prędko. Spędzilibyśmy tam jakieś minimum 3 godziny.-wyjaśniłem spokojnie.
-To ja mogę pójść sama, a wy tu gdzieś zaczekajcie.-właśnie na taką propozycję z twojej strony czekałem, maleńka. Przynajmniej na razie.
-Wiesz, nie chciałbym, żebyś myślała, że chcę się ciebie pozbyć czy coś...-właśnie tego chciałeś.
-Nie no spoko.-zaśmiała się.
-To masz kasę. My będziemy gdzieś niedaleko. Nie mamy gdzie uciec, bo nie wiemy, gdzie jesteśmy, więc...
-Niall i tak nie poszedłby bez żarcia.-zauważyła.
-W sumie racja.-stwierdził Zayn.
-To powiedzcie, co chcecie i ja idę.
Złożyliśmy nasze zamówienia i po chwili straciłem [T.I.] z oczu. Sami stanęliśmy w jakimś ciemnym zaułku, żeby zbytnio nie wrzucać się w oczy. Ewentualnie ktoś weźmie nas za jakichś morderców czających się na ofiary, a od takich lepiej się trzymać z daleka, prawda.?
-Louis, o czym chciałeś pogadać.?-Liam, jak ty mnie dobrze znasz...
-Mam do was prośbę... Chciałbym zostać chociaż na chwilę sam na sam z [TI.]. I czy moglibyście...
-Czyli chcesz się nas pozbyć.?-skwitował Harry.
-Tak.
-No dobra. To weźmiemy żarcie, odwieziesz nas do hotelu i będzie po sprawie.
-Dzięki.
Musieliśmy skończyć naszą rozmowę, bo właśnie pojawiła się [T.I.]. Poszliśmy razem do samochodu i zaczęliśmy jeść.
-To co jeszcze chcecie zobaczyć.?-dziewczyna przerwała w końcu ciszę.
-Ja najchętniej zobaczyłbym moje łóżko.-Styles ziewnął teatralnie.
-Serio.? Wymiękasz.?
-Ja też.-dodał Zayn sennym głosem.
-I ja.-usłyszałem Liama i Nialla.
-Zawiodłam się na was. A ty Lou.?-spojrzała na mnie pełna nadziei, a moje serce przyspieszyło.
-A co chcesz mi pokazać.?
-Niespodzianka. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno się nie zawiedziesz.-do moich uszu dobiegł jej chichot.
-Niezwykle kusząca propozycja. Chyba ulegnę.-zaśmiałem się.
-To odwieź nas do hotelu i możecie jechać, gdzie tylko chcecie.-Liam, dzięki ci za te słowa.
-Chcecie mnie zostawić z tym wariatem.?
-No to jedziemy.-odpaliłem samochód i ruszyłem.
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się na parkingu przed hotelem.
-Tylko bądź grzeczny kochanie. Nie zdradzaj mnie.-oczywiście Harry musiał się ze mną pożegnać.
-Ciebie.? Nie mógłbym.
-No ja mam taką nadzieję.
Kiedy ta czwórka idiotów zniknęła mi z pola widzenia, odwróciłem się do [T.I.]:
-To gdzie mam jechać, pani przewodniczko.?
KONIEC CZĘŚCI III
Wiem, że obiecałam wczoraj, ale nie miałam dostępu do kompa. :/ To, kiedy i czy w ogóle kolejna część się pojawi zależy tylko od Was kochani. 
Czytasz=komentujesz

czwartek, 20 lutego 2014

Wielki comeback.

Siemaneczko, tu YOLO. Nie dodawałam nic przez długi czas. (Chyba muszę sobie przypomnieć definicję słowa "długi", bo to był baaaaardzo długi czas.) Jutro dodam kolejną część imagina z Louisem. Właściwie to wyszło z tego jakieś mini opowiadanie, bo troszkę się tych rozdziałów napisałam. :) Jeśli będzie Was dużo, to może dodam nawet ze dwie albo trzy części. (hojna ja) Oczywiście prosimy o komentowanie. Zostawiajcie po sobie chociaż najmniejszy znak, dla nas to znaczy naprawdę wiele i daje motywację. Brak komentarzy to chyba główny powód, dla którego zawiesiłyśmy na "chwilę" naszą działalność... Po prostu czułyśmy, że nie mamy dla kogo pisać, ale mamy nadzieję, że to się zmieni. :)
Nie czytaj zdania pod spodem.!!!
Komentujcie you little rebels. :)

Imagin 22- Harry

Hejooo, tu Veronica. Chciałam was baaaaaaardzo przeprosić za moją nie obecność na blogu. Wiem zawaliłam. Ale przez te 3 miesiące nie miałam motywacji, ochoty i weny. Ale komentujcie, proszę :(
Bo po co mamy pisać skoro nie wiemy czy ktoś to w ogóle czyta. Da się zostawiać komentarze z anonima więc nie wiem w czym problem. Napiszcie po prostu swoją opinie to zajmie nie całą minutę a my będziemy baaaardzo szczęśliwe ;)  Jeżeli imagin się wam nie spodobał to to napiszcie, my nie będziemy smutne ani złe, tylko rozważymy poprawki nad naszym pisaniem ;) A na przeprosiny mam dla was imagina z Harrym. 





Imagin z Harrym
Nasza szkoła podzielona jest na " warstwy społeczne " . Są tu tak zwane " kujony ", "zwykli", gwiazdy sportu i my. Czyli elita szkolna. Ja i moje dwie przyjaciółki jesteśmy naj popularniejszymi dziewczynami w szkole. Jest jeszcze Zayn i jego ekipa. Zayn to mój chłopak. Jego kumple to Liam, Niall, Louis i Harry. 
Nam nikt nie wchodzi w drogę. Po prostu się boją.
Jak co dzień szłam szkolnym korytarzem patrząc jak inni z chodzą mi z drogi. Z niewidocznym uśmiechem kierowałam się w stronę mojej szafki. Poprawiłam w niej makijaż i wyszłam na dziedziniec szkolny. Mamy teraz długą przerwę. Zobaczyłam Zayna z chłopakami, siedzieli na murze i o czymś gadali. Zaczęłam kierować się w ich stronę. Co chwile zerkając na Harrego. Tak wiem! Jestem z Zaynem, więc dlaczego patrzę na Harrego? Szczerze? Nie wiem. Po prostu lubię patrzeć na jego dołeczki jak się uśmiecha, lubię patrzeć na jego zielone oczy i jego malinowe usta, które chętnie bym...
- Hej kocie. - przywitał mnie Zayn całując w policzek
Nie zwracając na mnie większej uwagi wrócił do rozmowy z chłopakami. Przysiadłam się do nich z dziewczynami. 
Po ostatniej lekcji Zayn odwiózł mnie do domu i pojechał do siebie. Dzisiaj piątek. Nareszcie! Cały dzień laby. Jutro z Zaynem wychodzę do kina i na kolacje. Zazwyczaj nigdzie mnie nie zabiera ale jutro jest nasza rocznica. 
Wcześnie poszłam spać, jakoś nie chce mi się nic robić.  Przed snem zmyłam kilo tapety które nosze na co dzień.
Gdy rano wstałam, w luźnej pidżamie poszłam do kuchni na śniadanie. Tata był już w pracy, a moja macocha od tygodnia w podróży służbowej. W domu jestem zupełnie inną osobą niż w szkole. O tuż w szkole mam kilo tapety, obcisłe ciuchy a moje długie blond pofalowane włosy są wyprostowane i starannie spięte. A w domu jestem po prostu sobą. Czemu w szkole udaję nadętą lale? Zayn tak chce. Kiedyś powiedział mi że jak będę bez makijażu to się ze mną nie pokaże. A jak ze mną zerwie to już nie będę należeć do elity. A kto do niej nie należy i ich wnerwi to ma przesrane do końca szkoły. 
Właśnie miałam iść na górę przygotować się do spotkania z Zaynem gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo tu niesie? Poszłam otworzyć. W drzwiach staną Harry. 
- Dzień dobry, jest [T.I.] ?
- Ha ha, ale zabawne, czego chcesz?
- TO TY???
- Nieee, Święty Mikołaj
Szczerze, bawiło mnie jego zdziwienie, chyba na prawdę mnie nie poznał
- Zayn kazał przekazać że nie może dziś się z tobą spotkać.
- Co? W nasza rocznice ?- Oczy mi się zaszkliły, często mnie wystawiał, ale żeby w rocznice? 
Nie zamykając drzwi pobiegłam na górę
Po chwili do mojego pokoju wbiegł również Harry. Przez najbliższą godzinę siedział przy mnie i mnie pocieszał. Kiedy już się uspokoiłam, zeszliśmy na dół i coś zjedliśmy. Po jakimś czasie zauważyłam że Harry mi się przygląda.
- Co się tak patrzysz?
- Nic, po prostu nie mogę uwierzyć jak... no ten... wyglądasz
W odpowiedzi tylko się uśmiechnęłam. Resztę dnia spędziliśmy oglądając telewizje i ganiając się po domu. Po 20 Harry oznajmił mi że musi już iść. Odprowadziłam go do drzwi. Chciałam go przytulić na pożegnanie, ale jemu to nie wystarczyło i mnie pocałował. 
Przez następne dni w szkole zachowywaliśmy się normalnie, ja plastik i "kochająca" dziewczyna Zayna, a Harry najlepszy kumpel. I tak mijały tygodnie. Każdą wolną chwile poza szkołą spędzałam z Harrym. To jego naprawdę kochałam. Aż w końcu Zayn zdziwił się że nie naciskam na wyjście do kina itp. Więc sam mnie zaprosił kilka razy, ale zawsze znajdywałam jakąś wymówkę. Nabrał sporo podejrzeń, ponieważ Harry też nigdy nie mógł z nim gdzieś wyskoczyć. W końcu nie wytrzymał i wpadł bez zapowiedzi. Co zastał? Mnie i Harrego całujących się na kanapie. Wpadł w złość
- TY SZMATO, TO DLATEGO NIE MASZ CZASU???!!!- zaczął mnie wyzywać i obrażać
-NIE nazywaj jej tak!!! - Harremu się to chyba nie spodobało
- A ty co!? Taki z ciebie kumpel?! Obściskujesz się z moją laską po kątach?!
- Nie mów że zaczęło cię to interesować?! Tyle razy odwoływałeś spotkania z [T.I.], bo co? Bo Amber robiła imprezę!-
I Zayn nie wytrzymał, podszedł do Harrego i dał mu z pięści w twarz. Loczek nie był dłużny i już po chwili w moim salonie toczyła się bójka pomiędzy Harry'm a Zaynem. Zawsze sądziłam że Mulat jest silniejszy i to dla tego Hazza boi się mu postawić. A teraz to Harry dał mu niezły wpierdziel.
Zayn nic więcej nie mówiąc wyszedł. Pierwsze co zrobiłam to podbiegłam do Harrego i wtuliłam się w niego.
- I jak to teraz będzie? -zapytałam nadal przytulona do Loczka.
- Normalnie. Jutro pójdziemy już jako para, nie będziemy się ukrywać. Zresztą sam nie wiem czemu wcześniej to robiliśmy.- kończąc swoją wypowiedź pocałował mnie.
I tak też było. Następnego dnia  za rękę poszliśmy do szkoły. Wszyscy się na nas patrzyli szepcząc coś po kontach. Ale my nie zwracaliśmy na nich uwagi. Od tej pory "elity" Już nie było. Z Zaynem nie utrzymujemy kontaktu, czasem go widzimy na korytarzu ale to wszystko. Z chłopakami nadal się przyjaźnimy, niedługo zakończenie roku szkolnego a my razem z Harrym wybieramy się na wakacje. Oczywiście nie zakładam już makijażu ani nie prostuję włosów i ubieram się normalnie ;)