Imagin z Liamem cz. 1.
Od 3 miesięcy mieszkam w Londynie. Zawsze chciałam się tu przeprowadzić... Wynajmuję sama niewielkie mieszkanie w centrum.
Jak każdego ranka, poszłam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanie. Niestety lodówka była pusta. Musiałam więc iść do sklepu. Ogarnęłam się i wyszłam z domu. Chciałam jak najszybciej wrócić, więc poszłam do TESCO, bo tam miałam najbliżej. Jednak gdy już weszłam do sklepu, postanowiłam od razu zrobić zakupy na cały tydzień. Chodziłam z wózkiem przez wszystkie alejki. Zatrzymałam się w dziale z alkoholem. Pomyślałam, że mogłabym wziąć jakieś wino. Wypiłabym je sama, bo nikogo tu jeszcze nie znałam... Ale byłam zbyt niska, a wino za wysoko, żeby je zdjąć. Musiałam poprosić kogoś o pomoc. W pobliżu był tylko jakiś podejrzany, zakapturzony typ w okularach przeciwsłonecznych. Po co mu okulary w sklepie.? Ale okay, nie wnikam...
-Przepraszam, czy mógłby mi pan podać te wino.?-zapytałam.
-Jasne.-sięgnął na półkę i dał mi butelkę z alkoholem.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się.
-Nie ma za co. A mogłaby mi pani polecić coś mocniejszego na wieczór z kumplami.?
-Szczerze, to jeszcze nie wypróbowałam wszystkiego, bo mieszkam w Londynie dopiero od 3 miesięcy. Tak w ogóle to jestem [T.I.].-uśmiechnęłam się.
-Liam.-koleś podał mi rękę-Więc, [T.I.], skąd tu przyjechałaś.?
-Z Polski.
-Ah, więc dlatego jesteś taka ładna.
-Chyba słabo widzisz przez te okulary.-zaśmiałam się-Nie chcę być wścibska, ale po co ci okulary przeciwsłoneczne w sklepie.?
-Może wytłumaczę ci to trochę później. Dasz się gdzieś zaprosić, czy może jesteś już umówiona.?
-Jasne. Oprócz mojej sąsiadki, czyli 60-letniej staruszki, z którą nie mam najlepszych kontaktów, nikogo tu nie znam. Znaczy... teraz znam ciebie.
-To podam ci mój numer.
-Okay.-wyjęłam telefon i wstukałam liczby, które dyktował mi Liam.-To ja dam ci swój.
-Dobra, dzięki. Sorka, ale muszę lecieć, bo chłopaki na mnie czekają i musimy jechać na próbę przed koncertem w Austra...-przerwał chłopak-Fuck... Wiesz, ja chyba lepiej pójdę. Do zobaczenia.
-Pa.
Przez chwilę stałam oszołomiona. Później zaczęłam składać wszystko w całość... Liam, zespół, chłopcy, próba, trasa, Australia... Może to tylko zbieg okoliczności.? Albo to naprawdę był Liam Payne z One Direction. Ledwo się powstrzymałam przed krzyczeniem jak idiotka na cały sklep. Stwierdziłam, że chyba najlepiej będzie, jeśli wrócę już do domu. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Po powrocie do domu od razu zrobiłam sobie spóźnione śniadanie, bo byłam już strasznie głodna. Gdy kończyłam zmywać naczynia, usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
-Hej [T.I.], tu Liam.
-O hej.
-Mam do ciebie pytanie... Moi kumple uparli się na wieczór filmowy i... Nie przeszkadzałoby ci, gdybym zabrał cię do mnie i spędzilibyśmy wieczór w szóstkę.? Czyli ja, ty i 4 debili.
-Ej, Liam my tu jesteśmy.-usłyszałam głos... nie to nie mógł być...
-Dobra, Zayn zamknij się.-czyli jednak.!-To jak.?
-Nie no, mi pasuje. Będę miała więcej znajomych.-zaśmiałam się.
-To może przyjechałbym po ciebie.
-Okay, podam ci mój adres.
-To będę o 19:00.
-Liam chodź już.-czyżbym się przesłyszała.? Czy to...?
-Tak, Niall już idę. To do zobaczenia [T.I.]
-Pa Liam.
Gdy chłopak się rozłączył, nie mogłam się powstrzymać przed piskiem. Dziś poznam moich idoli, a Liam to naprawdę Liam Payne.! Teraz wiem, po co mu były te okulary... Muszę się przygotować, żeby wyglądać zajebiście. Przede mną godziny przerzucania ciuchów w szafie... No ale czego się nie robi dla Liama Payne'a i całego One Direction.?
Cóż wyszedł mi na dwa rozdziały... Oczywiście nie będę już mówić, jak bardzo się cieszę, gdy widzę komentarze. *.* Ale to taki mały szczegół... :P Jednokierunkowych. A i jeszcze jedno.! Idzie ktoś może na "This Is Us" 31 lipca do Złotych Tarasów.? Bo ja i Veronica tak. :) To jeszcze raz jednokierunkowych. / YOLO

*o* boski czekam na następną część i zapraszam do mnie http://my-husbands-1d.blogspot.com/ xd
OdpowiedzUsuńDzięki. :) Spoczko, wbiję. :D / YOLO
Usuń