zegar

http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

środa, 25 września 2013

Imagin 20- Harry

Hej, tu Veronica. Bardzo was przepraszam że tak długo nic nie dodawałam, ale mam kompletny brak weny. A na dodatek nie mamy motywacji, bo nie ma komentarzy. Wejścia na naszego bloga są, a komentarze da się dawać anonimowe więc nie rozumiem w czym problem. Mam nadzieję że to się poprawi. ;*
Imagin z Harrym
A więc tak na wstępie, nazywam się [T.I.] i mam 17 lat. Mieszkam w Londynie od roku. Kiedy miałam 16 lat rodzice wywalili mnie z domu bo "jestem pasożytem, który nie potrafi na siebie zarobić". Kiedy to się stało nie miałam co ze sobą zrobić, za ostatnie pieniądze kupiłam bilet na samolot i przyleciałam tutaj. Na początku łaziłam bez celu po mieście, a tak około 3 w nocy zauważył mnie jakiś facet. Poszedł za mną i dał mi propozycję nie do odrzucenia- praca w domu publicznym. Wiem okropnie brzmi to że 16-latka idzie do burdelu, ale nie miałam innego wyboru. Zgodziłam się, przynajmniej miałam gdzie spać, co jeść i pieniądze. Nawet nie jest tak źle, normalnie chodzę do szkoły a wieczorami usługuję panom. Nikt nie wie o moim życiu,jedynie Mark- szef tego wszystkiego. Nie wszystkie dziewczyny mnie lubią bo uważają że jestem jego ulubienicą i chyba mają racje. Jestem tu najmłodsza i mam o wiele więcej klientów niż inne, dlatego  traktuje mnie wyjątkowo. A kiedy do szkoły musi przyjść rodzic, to  Mark się podaje za mojego ojca. I tak sobie żyję. Aż do pewnego dnia.
Kiedy wracałam ze szkoły trafiłam na Harrego. Kiedyś chodziliśmy razem do szkoły, ale on został gwiazdą. 
H- [T.I.]? To naprawdę ty?- Nie czekając na odpowiedź przytulił mnie. - Ale się dawno nie widzieliśmy.
T- Noo, sporo czasu minęło- Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
H- Teraz mieszkasz w Londynie.?
J- Tak, przyjechałam tutaj jakiś rok temu.
H- Może chodźmy na kawę, pogadamy...?
J- Pewnie- I poszliśmy, przegadaliśmy sporo czasu. Aż w końcu zapytał się o coś o co nie powinien.
H- A co u twoich rodziców?
J- Dobrze- Wymusiłam uśmiech. Musiałam skłamać, bo co miałam mu powiedzieć? Że mieszkam w burdelu? Na pewno nie.
J- A która godzina? bo mi się telefon rozładował.
H- 20. 25- Powiedział  zerkając na zegarek.
O kurwa! Przecież dzisiaj wcześniejsze otwarcie! Muszę tam być! Mark powiedział że be ze mnie nia ma imprezy!
J- Harry, przepraszam ale muszę już lecieć- mówiłam w pośpiechu zakładając bluzę.
H- Może cię podwieźć?
J- Nie dzięki, pa- Rzuciłam szybko i nim się zorientowałam, biegłam w stronę budynku. Na miejscu byłam gdzieś tak 20 minut później. Szybko pobiegłam do siebie, czekając aż Mark zawoła mnie do klientów. Długi czas mnie nie wołał, więc pewnie mało dają bo ja jestem jak to on mówi "towar specjalny".Ciekawe jak to jest mieć takie życie jak innych. Takie normalne.  No wiecie, wracać do domu a tam czeka na mnie kochająca rodzina a nie starzy, przepoceni, niewyżyci seksualnie faceci. Fajnie by było. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk otwierających się drzwi.
K- [T.I.]? Jesteś?- Zapytała Kate otwierając drzwi.
J- Jasne. Coś się stało?
K- Mark cię woła do pokoju 18.
J- Dzięki, już idę- Powiedziałam uśmiechając się.
Po chwili już szłam w stronę pokoju. Zapukałam i weszłam. Na łóżku leżał jakiś typ, na oko 35- 40 lat. Był strasznie gruby, aż ciarki mnie przeszły kiedy pomyślałam że mam się z nim przespać. Powolnym krokiem kierowałam się w jego stronę. Na jego twarzy zobaczyłam dziwny uśmiech, który obrzydził mnie jeszcze bardziej. Szłam coraz wolniej.
- Oj malutka ja lubię ostre babki, a jak nie to będzie kara.- Wstał i podszedł do mnie. Pchną mnie na łóżko i macał po całym ciele. Ale we mnie coś pękło, nie mogłam, to za bardzo obrzydliwe. Chciałam wstać, ale mnie uderzył. I bił za każdym razem kiedy chciałam wstać, przekręcić lub choć by ruszyć ręką. Jednym słowem mnie zgwałcił. Kiedy już wyszedł pod prysznic uciekłam. Wybiegłam przed budynek, chciałam opanować jakoś płacz i się uspokoić. To było okropne.
H- [T.I.]? Co ty tu robisz? -O nie! Tylko nie on. Teraz wszystko się wyda. Co on sobie o mnie pomyśli? Głupie pytanie, przecież wiadomo. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Tylko stałam i płakałam.
H- Płaczesz? Co się stało?
J- Nic.- odpowiedziałam szybko. Chciałam odejść, ale coś mnie zatrzymało. No raczej ktoś. Harry złapał mnie za rękę.
H- [T.I.], co się stało?- zapytał z wyraźną troską. - Chodź, zawiozę cię do domu, tylko podaj mi adres.,- W tym momencie nie wytrzymałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam. Ryczałam jak dziecko.
H- [T.I.] spokojnie- Widząc że ta nic nie daje, dał sobie spokój. Nie zważając na moje protesty wsadził mnie do samochodu i ruszył z piskiem opon. Będę miała kłopoty jak zaraz nie wrócę.
J- Harry... ja muszę wracać
H- To cię zawiozę. Gdzie mieszkasz?- Nie no! Ja jestem jakaś psychiczna! Znowu się rozryczałam.       Harry wiedząc że nic ze mnie nie wyciągnie, w końcu skończył temat. Po niedługim czasie przed oczami pojawił mi się duży dom, jakaś willa normalnie. Po chwili Harry otworzył mi drzwi. Spojrzałam na niego, nic nie rozumiejąc, ten zaśmiał się.
H- Chodź. - Pociągną mnie za rękę w stronę wejścia.
J- Gdzie my jesteśmy?- Zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
H- U mnie. Aco?
J- Tak się pytam... ale wiesz... ja powinnam już iść.
H- No to cię odwiozę, późno już jest.
J- Nie dzięki.- I znowu... chciałam wyjść, ale mnie zatrzymał.
H- Czemu mi nie chcesz powiedzieć gdzie mieszkasz? No chyba cię nie okradnę.
J- Nie tak że nie chcę po prostu...- Nie wiedziałam co powiedzieć.
H- Po prostu...?
J- Nie mogę.
H- Jak to nie możesz?
J- Bo...- Nie wiem czemu, ale czułam że dłużej nie wytrzymam. Po prostu muszę się komuś wyżalić, muszę się wygadać, powiedzieć o tym co czuję. I tak zrobiłam, opowiedziałam mu całą moją historie i nareszcie poczułam się lepiej. Kiedy skończyłam mówić zauważyłam w oczach loczka łzy. Przez dłuższą chwile nic nie mówił. Po chwili bez słowa mnie przytulił, siedzieliśmy wtuleni w siebie co najmniej pół godziny. Aż w końcu się odezwał.
H- Przykro mi... nie wiedziałem- Nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w niego mocniej.
Harry pocałował mnie w czubek głowy.
J- Muszę już wracać.- powiedziałam odrywając się od niego.
H- Tam!? Chyba cię pogieło jeżeli myślisz że cię tam puszczę.
J- Ale...
H- Nie ma żadnego ale. Zostajesz u mnie i koniec.
J- Ja nie mogę.
H- Możesz.
No i zostałam. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Dzisiaj mam 23 lata i nazywam się [T.I.] Styles. Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, a wszystko dzięki Harremu.

piątek, 20 września 2013

Imagin 19-Louis cz. 2

Hejooo. Tu YOLO. W końcu się doczekałam na te dwa komentarze i dodaje drugą część imagina z Louisem. :) A tak na przyszłość, jeśli nie chcecie, żebym dodawała imaginy, bo nie umiem ich pisać, to mi to powiedzcie. Nie zjem was chyba. :D Więc tamtatatam...
Imagin z Louisem cz. 2
- No co chciałeś.?-niecierpliwiłam się.
-Może dałabyś się gdzieś wyciągnąć.?
-Masz na myśli randkę.?
-Jeśli nie masz nic przeciwko...
-Ale ja mam już chłopaka.-skłamałam.
-A to sorka, nie wiedziałem.
-No teraz już wiesz.
-A dasz mi chociaż swój numer.?
-No dobra.-podałam chłopakowi szereg liczb.
-Dzięki. Napiszę później do ciebie, żebyś miała mój numer.
-Spoko. Tylko nie mam nic na koncie.-skłamałam po raz drugi.
-Okay...
-Sorka, ale muszę już iść.
-Dobra, nie będę cię trzymać. Nie jesteś chyba naszą fanką...?
-Nie. Wolę ciężką muzykę.
-Da się zauważyć po stroju.-zaśmiał się-Więc jeszcze raz dzięki za numer.
-Nie ma za co. Narka.
-Pa [T.I.].
Odeszłam szybkim krokiem, w sumie lepszym określeniem byłoby "odbiegłam". Czemu skłamałam, że mam chłopaka.? Sama nie wiem... Niektórzy ludzie mogą mnie nazwać idiotką, bo dałam kosza Louisowi Tomlinsonowi uwielbianemu przez miliony dziewczyn na całym świecie. Ale to nie jest mój typ. Może i jest najładniejszy z całego One Direction, ale nie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Ja jednak wolę takich... hmm jakby to określić... ostrych chłopaków.? Zayn wydaje się być w moim typie. Ma nawet styl podobny do mnie... Ale jednak Louis ma w sobie coś, co sprawia, że to on wydaje mi się najładniejszy. Ale nie chcę się z nim umawiać i dawać mu żadnych nadziei, bo jeśli później złamę mu serce, to wszystkie Directioners mnie znienawidzą i nie dadzą mi żyć. A tak w ogóle to on ma chyba dziewczynę... Tak.! Jakaś na E z tego co pamiętam... Eleanor.? Tak, Eleanor. Teraz już nic nie rozumiem... Po co chciał się ze mną umawiać skoro już kogoś ma.? Dobrze, że się nie zgodziłam na tą randkę. Jeśli ma dziewczynę i zarywa do innych, to nie jest warty mojego czasu. Tak bardzo zamyśliłam się nad tą sytuacją, że nie spostrzegłam, kiedy byłyśmy już na podjeździe przed naszym domem. Ja wysiadłam, a Ashley pojechała wstawić samochód do garażu. Weszłam do domu i zdjęłam buty starając się nie budzić rodziców. Na palcach przeszłam po schodach na górę, do mojego pokoju. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu położyłam się do łóżka. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam dźwięk wiadomości. Zastanawiałam się, kto może być tak pojebany, żeby pisać do mnie o tej porze. Okazało się, że to sms od Louisa.
Hej. :) Tu Lou. Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem.
Postanowiłam mu odpisać.
Niestety mnie obudziłeś. Mam nadzieję, że masz ku temu jakiś ważny powód.
Po chwili dostałam odpowiedź.
Jednak masz kasę na koncie. Heh. :) Obiecałem, że napiszę, więc to zrobiłem. Może jednak spotkałabyś się ze mną jutro.? Nie mówię o randce.
No tak... Zapomniałam, że oszukałam go, że nie mam nic na koncie.
Raczej nie skorzystam. ;-;
No to będę jutro na ciebie czekał przez cały dzień na plaży. :) Dobranoc. :)
Co za upierdliwy typ.! Ciekawe, czy Eleanor wie, że Louis ze mną smsuje... Ja na jej miejscu nieźle bym się wkurzyła. Dobra dosyć już mam tego dupka na dzisiaj. Włożyłam słuchawki o odpłynęłam do krainy snów...
***Następny dzień***
Wstałam, ubrałam się i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie luźnego koczka zostawiając po bokach kosmyki włosów i lekko się pomalowałam. Następnie zeszłam na dół, żeby zjeść śniadanie. Rzuciłam krótkie cześć siostrze i rodzicom i ruszyłam w stronę lodówki. Zrobiłam sobie kanapki, nalałam coli do szklanki i usiadłam przy stole. Ashley usiadła na przeciwko mnie i badawczo mi się przyglądała.
-Masz jakiś konkretny w gapieniu się na mnie.?
-Mam dwa powody. Po pierwsze dawno cię nie widziałam w nierozpuszczonych włosach. Po drugie ciekawi mnie, po co Louis zawołał cię do siebie po wczorajszym koncercie.
-Chciał się ze mną umówić.-odparłam.
-Dobra [T.I.] a tak na serio.?
-No naprawdę.
-Nie rób sobie ze mnie jaj. On ma dziewczynę.-siostra zrobiła w powietrzu cudzysłów przy ostatnich słowach.
-No wiem i dlatego zastanawiam się, dlaczego chciał się ze mną umówić. Jeśli mi nie wierzysz, możemy pojechać dziś na plażę. Napisał mi wczoraj, że dziś spędzi tam cały dzień.
-Masz numer do Louisa Tomlinsona.?!-Ashley wstała z krzesła.
-Tak.-odparłam najzwyczajniej w świecie.
-Daj mi.!
-Nie.
-Czemu.?
-Pomyślmy... Bo cały świat go pozna.?
-Nie dam nikomu.-siostra zrobiła minę smutnego psiaka.
-Musisz się bardzo postarać. Chcesz jechać na tą plażę czy nie.?
-Jasne.! Lecę się spakować.
Skończyłam jeść śniadanie i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w LINK i zrobiłam ostrzejszy makijaż. Kiedy Ashley była także gotowa, wpakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy na plażę.
Koniec cz. 2

Jeśli chcecie, żebym dalej pisała tego imagina to zostawcie pod spodem chociaż jeden albo dwa komentarze. *.* Czytasz = komentujesz. :) Jednokierunkowych. ;*  / YOLO

poniedziałek, 9 września 2013

Info. :(

Hejoooo tu YOLO. Mam małe pytanie: Czy mój imagin z Lou jest tak strasznie beznadziejny, że mam go nie kontynuować.? Jeśli tak, to mi to napiszcie, bo nie wiem, czy mam pisać kolejną część, czy coś innego... I sorka, że tak długo nic nie dodajemy, ale szkoła i BRAK KOMENTARZY... To tyle... / YOLO

poniedziałek, 2 września 2013

Imagin 18-Louis cz. 1.

OMG i znowu szkoła... Z tego powodu zła wiadomość-możemy rzadziej dodawać imaginy... Ale staramy się robić wszystko, co w naszej mocy. Więc dziś na poprawę humoru po rozpoczęciu roku macie ode mnie
Imagin z Louisem cz. 1.
Moja starsza siostra Ashley jest Directionerką i chce pojechać na koncert tych całych One Direction. Niestety rodzice nie puszczą jej samej, bo uważają, że jest za bardzo roztrzepana. Więc ona chce mnie zabrać ze sobą... Tylko, że mnie nie kręci taka muzyka, wolę metal. Ale co mi tam, pojadę z nią, niech się cieszy. To tylko jeden koncert. Może nie będzie aż tak źle...
***Dzień koncertu***
Jest 14:00, a Ashley od 4 godzin przerzuca ciuchy w szafie. Jest bardzo podjarana koncertem.
-[T.I.] mogę iść w tym.?-zapytała mnie pokazując się w wybranych ciuchach.
-No. Zajebiście w tym wyglądasz.-odpowiedziałam wpychając w siebie kolejna garść chipsów.
-A ty tylko jesz... Normalnie jak Niall.
-Nie porównuj mnie do tych pedałów.
-Pedałami mogę nazwać też tego twojego Andy'ego albo Ronnie'go.
-Odpierdol się od nich.
-A ty od One Direction. Tak w ogóle w czym chcesz iść.?
-Eee..-odstawiłam miskę z chpisami i ruszyłam w stronę szafy-W tym.-rzuciłam w siostrę ciuchami.
-Przypominam ci, że to koncert One Direction.-skomentowała mój wybór.
-Wal się.! Pójdę w tym.
-Dobra, rób co chcesz. Ja idę ogarnąć włosy i się pomalować.
-Spoko.
Kiedy Ashley poszła, włączyłam kompa, żeby posłuchać chociaż kilku piosenek One Direction. Chciałam wiedzieć, na co się zgodziłam. Muszę przyznać, że kilka mi się nawet spodobało. A ten Louis ma taki ciekawy głos i nawet niezły jest... Chociaż jeśli chodzi o styl to wydaje mi się, że Zayn ma podobny gust do mnie. Fuck co się ze mną dziej.?! Nie mogę ich polubić. Nie mogę dać Ashley satysfakcji... Zanim moja siostra się ogarnęła, zdążyłam nauczyć się dwóch piosenek na pamięć. "Rock Me" i "Over Again". Ta druga miała piękny tekst. Lubię czasem posłuchać takich smutasów... 
-[T.I.] za półtorej godziny wyjeżdżamy.!-powiadomiła mnie Ashley.
-Okay.-odparłam.
Wyłączyłam kompa i poszłam się szykować. Po godzinie byłam gotowa. Wróciłam do swojego pokoju i włączyłam tv.
-[T.I.] czy cię naprawdę powaliło.?-przywitała mnie siostra.
-Co znowu.?
-Mogłabyś chociaż raz nie robić się na emo.?-spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Spadaj. Taki jest mój styl.
-Ja z tobą kiedyś zwariuję. 
-Mogę jeszcze z tobą nie pojechać...
-Dobra, chodźmy już lepiej do samochodu.
Pożegnałyśmy się z rodzicami i wsiadłyśmy do samochodu Ashley. Dotarcie na miejsce zajęło nam godzinę. Do koncertu zostały nam 2 godziny. Poszłyśmy więc jeszcze do pobliskiego Starbucksa na kawę. Kiedy wychodziłyśmy, wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Oj, sory.
-Nic się nie stało [T.I.].-uśmiechnął się.
-Skąd wiesz jak...? Aaa... kubek.-zaśmiałam się.
-Tak.-chłopak odpowiedział śmiechem.
-Sorka, ale muszę już lecieć. Pa Josh.-przeczytałam imię z jego kubka.
-Narka.-pożegnał się chłopak.
Był jakiś dziwny... Z zachowania wydawał się miły, ale nie mogłam ocenić wyglądu, bo miał beanie nasuniętą na czoło i okulary przeciwsłoneczne+dres. Dziiiwne połączenie. Wydawał się podejrzany.
-Co się tak na niego gapisz.?-zapytała mnie siostra, kiedy wyszłyśmy ze Starbucksa.
-Jakiś tajemniczy ten chłopak. Jakby chciał się zakamuflować czy coś.
-A jak ma na imię.?
-Josh.
-Hmm... Cóż wydaje mi się, że na Josha, perkusistę One Direction jest trochę za wysoki...
-Dobra tam, chodźmy na ten koncert.
Ustawiłyśmy się w kolejce. Nie była zbyt duża. Kiedy znalazłyśmy się w środku, dowiedziałam się dlaczego... Tam były tłumy.! Niewątpliwie wyróżniałam się w tłumie, ale nic sobie z tego nie robiłam. Razem z Ashley zajęłyśmy miejsca. Po chwili na scenę wbiegli chłopcy. Mają coś w sobie... Zarazili mnie pozytywną energią. Zachowywali się jak dzieci. Po koncercie, kiedy ja i Ashley już wychodziłyśmy, podbiegł do mnie jakiś facet, chyba był to ochroniarz.
-Czy ty nazywasz się [T.I.].?-zapytał mnie.
-Yyy.. Tak, a o co chodzi.?
-Louis Tomlinson chce z tobą porozmawiać.
-Ale...
-[T.I.] idź.! Ja zaczekam w samochodzie.-przerwała mi siostra.
-No dobrze.
Poszłam za tym napakowanym gorylem. Nie powiem, cieszyłam się, bo w końcu Louis nawet mi się podobał, ale skąd on zna moje imię.?? 
-O [T.I.] przyszłaś.-chłopak podszedł do mnie.
-Wow Lou, gdzie takie laski znaleźć.?-zapytał loczek, chyba miał na imię Harry...
-Właśnie, skąd wiesz jak mam na imię.?-spojrzałam zdziwiona na Louisa.
-Ten chłopak ze Starbucksa to ja. 
-Ale on miał na imię Josh...
-Gdybym miał na kubku napis Louis, na pewno znalazłaby się jakaś dziewczyna, która by mnie rozpoznała.
-A po co mnie tu zawołałeś.?
-Bo chciałem...
To pierwsza część. Jeszcze nie wiem ile ich w sumie będzie, ale na pewno więcej niż dwie. Tylko mały warunek NEXTA DODAM JEŚLI BĘDĄ MINIMUM 2 KOMENTARZE. Jednokierunkowych. ;* / YOLO

niedziela, 1 września 2013

Imagin 17-Zayn.

Tym razem to ja-YOLO. Wiem, że długo mnie nie było, ale miałam szlaban na kompa. -,- Byłyście na TIU.? Ja i Veronica byłyśmy wczoraj w Złotych Tarasach. :) Jakby co, ten imagin jest na podstawie mojego snu XD. No dobra, więc tamtatatam...
Imagin z Zaynem
-[T.I.] czy ty mnie w ogóle słuchasz.?-z rozmyślań wyrwał mnie głos [I.T.P.]
-Co.? Tak, przecież wiesz, że mam podzielną uwagę.
-Ale nie kiedy myślisz o Zaynie lub gapisz się na niego tak jak przed chwilą.
Spojrzałam tylko na [I.T.P.] i przewróciłam oczami.
-Proszę o uwagę.! Przeczytam listę przyporządkowania do pokoi...-rozległ się głos nauczycielki.
*** 15 minut później ***
-[I.T.P.] , Liam, Josh pokój numer 68.
-Rozdzieli nas. 
-Spokojnie [T.I.] może będzie można się zamienić.-uspakajała mnie [I.T.P.]
-[T.I.] , Zayn-ja i [I.T.P.] spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo-Louis, Harry, Niall pokój numer 69.
-Uuu... 69-śmiał się Styles.
-Liam jak chcesz możemy się zamienić.-odezwałam się.
-Nie.!-krzyknął Zayn.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Nie można się zamieniać.-powiedział rumieniąc się.
-Bad Boy i zasady.?-śmiał się Louis.
-Zamknij się.
Przez resztę drogi nie kontaktowałam. Myślałam tylko o tym, że będę miała pokój z Zaynem.
-[T.I.] już jesteśmy.!-wrzeszczała [I.T.P.]
-Ja wezmę klucze.!-krzyknął Louis.
Wyszłam z autobusu i chwyciłam swoją walizkę oraz torbę. [I.T.P.] poszła szybciej i straciłam ją z oczu.
-Może ci pomóc.?-zaproponował Tomlinson.
-No trochę to ciężkie.
-Daj to.-wziął moją torbę.
Gdy szliśmy po schodach, dołączył do nas Harry.
-O dobrze, że jesteś, weź walizkę [T.I.]-Tommo wyrwał mi z rąk walizkę i wepchnął Hazzie.
-Nie żeby coś, ale mamy zarąbisty numer pokoju.-śmiał się Styles ciągnąc walizki, moją i swoją.
-Proszę cię.! Jestem zboczona i mam skojarzenia.-odpowiedziałam śmiechem.
-Czyli mamy ze sobą coś wspólnego.
Weszliśmy do naszego pokoju. Były tam tak jakby dwie sypialnie i łazienka. W jednej "sypialni" były dwa łóżka, a w drugiej-trzy. Lou i Hazz zajęli tą z dwoma łóżkami. Czyli śpię w jednym pokoju z Malikiem i Horanem. Niall był dla mnie miły. Chyba nawet mnie lubił. Zayn bardzo rzadko ze mną gadał. Był raczej nieśmiały, tak jak ja.
-Widzę, że Tommo i Harry już wybrali.-do pokoju weszli Zayn i Niall.
-Tak, niestety jesteście na mnie skazani.-westchnęłam.
-Ja cię lubię.-Horan mnie przytulił-A Zayn nawet...
-Tak, bardzo cię lubię.-Malik spiorunował przyjaciela wzrokiem.
-Co zazwyczaj dziewczyny robią w pokojach.?-zapytał Niall.
-Na początku zawsze złączamy łózka i...-zaczęłam mówić.
-Dobry pomysł.!-przerwał mi Zayn.
-Okay Zayn, [T.I.] to niezła dupa, ale od razu tak ostro.-śmiał się Horan
-Tak bardzo chciała mieć pokój z [I.T.P.], to chociaż tak możemy zrobić coś "dziewczyńskiego".-Malik zrobił w powietrzu cudzysłów.
-Tak, tak Maliczku. Zboczeńcu jeden.
-Wal się.! [T.I.] zgadzasz się.?-zwrócił się do mnie mulat.
-Noo.
-Chodźcie już na kolację.-przyszli do nas Liam, Josh i [I.T.P.].
Poszliśmy wszyscy razem i usiedliśmy przy jednym stole. Zayn cały czas mi się przyglądał przegryzając dolną wargę. Po kolacji wszyscy rozeszliśmy się do swoich pokoi. Pożegnałam się z [I.T.P.] i umówiłyśmy się na smsy.
-Jesteś jedyną dziewczyną w tym pokoju, więc możesz iść pierwsza do łazienki.-powiedział mi Zayn, kiedy zamknęliśmy drzwi pokoju.
-Dzięki, tylko trochę mi się zejdzie. Wiecie, dziewczyny.
-Spoko.-Malik posłał mi uśmiech.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam pod prysznic. Gdy wyszłam z łazienki, udało mi się podsłuchać rozmowę chłopców.
-Stary, masz szczęście. Los daje ci szansę. Nie zmarnuj tego.-to był głos Louisa.
-A co jeśli ona nawet mnie nie lubi.?-spytał Zayn.
-No to ty powiedz jej co czujesz.-Niall.
-Jak tobie się nie uda to ja mogę...-zaczął Harry.
-[T.I.] jest moja.!-krzyknął Malik. 
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Udając, że o niczym nie wiem, weszłam do sypialni. Miałam wielką ochotę po prostu podejść i pocałować mulata.
-Czemu jesteście tak cicho.?-zapytałam.
-Bo Zayn chce ci coś powiedzieć.-odezwał się Lou.
-Nie musi. Słyszałam waszą rozmowę... Tylko nie bijcie.!
-[T.I.] no bo ja... Od zawsze wydawałaś mi się wyjątkowa i intrygująca. Oczywiście zrozumiem, jeśli dasz mi kosza. Będzie bolało, ale...-nie dałam mu dokończyć, tylko wpiłam się w jego usta.
-Też cię kocham Zayn.-odpowiedziałam, a chłopak namiętnie mnie pocałował. 
Więc to mój imagin z Zaynem, jak już mówiłam na podstawie mojego snu. XD/ YOLO