Imagin z Louisem cz.3
-To ty sobie tu zostań, albo gdzieś idź, czy nie wiem... Po prostu rób co chcesz, a ja idę szukać Lou.-zarządziła Ashley, kiedy dojechałyśmy na miejsce.
-Spoko.
-A i bądź grzeczna. Oczywiście, jeśli będziesz miała jakiś problem, to dzwoń.
-Okay.-odparłam beznamiętnie.
-No to baw się dobrze.-siostra dała mi buziaka w policzek i odeszła.
Postanowiłam przejść się po plaży. Los chciał, że już po chwili natknęłam się na znanego mi już "dresiarza" w towarzystwie kumpli. Podeszłam w ich kierunku. Wyglądali wprost komicznie. Louis w kapelusiku, który bardzo przypominał mi ten, w którym mój dziadek chodził na ryby, Zayn w beanie dokładnie zasłaniającej jego włosy, Niall w czepku basenowym... Idioci... Oczywiście każdy z nich był uzbrojony w okulary przeciwsłoneczne. Harry i Liam rozłożyli się na leżakach w kapturach na głowach i zasłonili swoje twarze słomianymi kapeluszami. Można by było pomyśleć, że śpią.
-Siemka Josh.
-[T.I.].? Wiedziałem, że przyjdziesz.-zaśmiał się Tomlinson.
-Ahh więc to jest ta [T.I.], o której nam mówiłeś.?-zapytał Harry zza swojej "zasłony".
-Nie ładnie tak obgadywać.-pogroziłam chłopakowi z uśmiechem na twarzy.
-Czyżbyś miała dziś lepszy humor.?-uśmiechnął się Tommo.
-Może... A czemu ubraliście się jak jakieś ułomy.?
-Dzięki za komplement. Ale nie wiem jak inaczej moglibyśmy spędzić tutaj spokojnie dzień.
-A nie gorąco wam w tych dresach przy 35 stopniach.? Wcale nie zwracacie na siebie uwagi, jak mogło wam to przejść przez myśl.?
-A masz lepszą propozycję.?
-Może i mam. Mogę wam pokazać kilka fajnych miejsc.
-W takim razie... Chłopaki zbieramy się.!-zadecydował za wszystkich Louis.
Chłopcy z ociąganiem podnieśli swoje tyłki, zebrali rzeczy i ruszyliśmy w stronę parkingu. Po chwili wpakowaliśmy się do samochodu. Louis był kierowcą, a ja siedziałam obok, bo jako jedyna znałam okolicę. W czasie jazdy chłopcy zdjęli Pojechaliśmy do centrum. Tomlinson zaparkował i po chwili wysiedliśmy. Spędziliśmy w szóstkę trzy wspaniałe godziny. Naprawdę polubiłam tych chłopaków. Byli przezabawni, mieli w sobie wiele energii i zachowywali się jak dzieci. Często przekomarzali się między sobą, ale żaden się z tego powodu nie obrażał. Potrafią się śmiać sami z siebie. Na pamiątkę tego dnia mam mnóstwo wspólnych zdjęć. Muszę przyznać, że myliłam się co do nich.
***Oczami ???***
Wydaje mi się, że [T.I.] nas polubiła. Natomiast ja jestem nią zauroczony. Ma śliczny uśmiech i cudowne oczy. Jaka ona jest śliczna.! I taka sexowna. Stary, opanuj się.!
-Pójdziemy coś zjeść.?-zapytał Niall.
-Pójdziemy coś zjeść.?-zapytał Niall.
-Ty tylko o jednym.-Zayn przewrócił oczami.
-No co.? Głodny jestem.-bronił się blondyn.
-To żadna nowość jeśli chodzi o ciebie.-zaśmiał się Harry.
-Niedaleko jest KFC.-wtrąciła [T.I.]
-O tak.! Chodźmy.! Proszę.-Horan zrobił słodkie oczka.
-[T.I.] nie masz nic przeciwko.?-zwrócił się do niej Liam.
-Nie. W sumie też bym coś zjadła.-uśmiechnęła się, doprowadzając tym do przyspieszenia bicia mojego serca.
Kiedy szliśmy w kierunku restauracji, zadzwonił czyjś telefon.
-Oh sorka, ale muszę odebrać. Siostra dzwoni.-mówiła [T.I.] szukając telefonu w torebce.
-Halo... Z koleżanką. Na mieście... Nie wiem, ale jeszcze nie teraz... Wrócę busem... Jeju no powiedz prawdę. Że spotkałam koleżanki i z nimi poszłam... No narka.
Dziwnie tak było słuchać tylko jednej strony... Ale coś tam zrozumiałem.
-Nie chcę być wścibski, ale czemu oszukałaś siostrę.?-Harry zapytał, o to co mnie zastanawiało.
-Gdybym jej powiedziała prawdę, zaczęłaby mi się wydzierać do telefonu, wsiadłaby natychmiast w samochód i przyjechała tutaj. I później przez pół godziny darłaby tu mordę, jak to was bardzo kocha itp. albo zemdlałaby i miałabym ją na sumieniu.-odparła dziewczyna.
-Czyli jest naszą fanką.?-spytałem.
-Jest Directionerką i ma na waszym punkcie kompletnego bzika.
-A ty.?-wypalił Harry.
-Jeśli mam być szczera, to do dzisiaj, jeszcze jakieś kilka godzin temu, uważałam was za pedałowate gwiazdeczki.
-Szczerość to coś co cenię. A teraz.? Co o nas myślisz.?-ciągnął Styles.
-Że jesteście niedorozwinięci, zabawni i fajni.
-No bo tacy jesteśmy.-śmialiśmy się razem
-Pójdziemy coś zjeść.?-ehh... Niall ty żarłoku.
-Hmm... Niedaleko jest KFC.-[T.I.] posłała mu szeroki uśmiech.
-Tak, chodźmy, chodźmy, chodźmy. Proooszę.-Horan zrobił minkę słodkiego psiaka.
-Liam.?-Zayn spojrzał na przyjaciela.
-Jeśli [T.I.] nie ma nic przeciwko...
-Właściwie sama to zaproponowałam.-kolejny piękny uśmiech. Jak ona to robi.?
-No to idziemy.-Niall wyrwał do przodu, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi
-W jego wykonaniu, to było raczej biegniemy.-parsknął Harry.
Po chwili znaleźliśmy się przed restauracją.
-Ej może lepiej nie wchodźmy do środka.-musiałem wymyślić jakiś pretekst, żeby pogadać chwilę z chłopakami.
-Czemu.?-Niall spojrzał na mnie szczerze zdziwiony.
-Wszyscy nas rozpoznają, a wtedy nie zwiniemy się stamtąd zbyt prędko. Spędzilibyśmy tam jakieś minimum 3 godziny.-wyjaśniłem spokojnie.
-To ja mogę pójść sama, a wy tu gdzieś zaczekajcie.-właśnie na taką propozycję z twojej strony czekałem, maleńka. Przynajmniej na razie.
-Wiesz, nie chciałbym, żebyś myślała, że chcę się ciebie pozbyć czy coś...-właśnie tego chciałeś.
-Nie no spoko.-zaśmiała się.
-To masz kasę. My będziemy gdzieś niedaleko. Nie mamy gdzie uciec, bo nie wiemy, gdzie jesteśmy, więc...
-Niall i tak nie poszedłby bez żarcia.-zauważyła.
-W sumie racja.-stwierdził Zayn.
-To powiedzcie, co chcecie i ja idę.
Złożyliśmy nasze zamówienia i po chwili straciłem [T.I.] z oczu. Sami stanęliśmy w jakimś ciemnym zaułku, żeby zbytnio nie wrzucać się w oczy. Ewentualnie ktoś weźmie nas za jakichś morderców czających się na ofiary, a od takich lepiej się trzymać z daleka, prawda.?
-Louis, o czym chciałeś pogadać.?-Liam, jak ty mnie dobrze znasz...
-Mam do was prośbę... Chciałbym zostać chociaż na chwilę sam na sam z [TI.]. I czy moglibyście...
-Czyli chcesz się nas pozbyć.?-skwitował Harry.
-Tak.
-No dobra. To weźmiemy żarcie, odwieziesz nas do hotelu i będzie po sprawie.
-Dzięki.
Musieliśmy skończyć naszą rozmowę, bo właśnie pojawiła się [T.I.]. Poszliśmy razem do samochodu i zaczęliśmy jeść.
-To co jeszcze chcecie zobaczyć.?-dziewczyna przerwała w końcu ciszę.
-Ja najchętniej zobaczyłbym moje łóżko.-Styles ziewnął teatralnie.
-Serio.? Wymiękasz.?
-Ja też.-dodał Zayn sennym głosem.
-I ja.-usłyszałem Liama i Nialla.
-Zawiodłam się na was. A ty Lou.?-spojrzała na mnie pełna nadziei, a moje serce przyspieszyło.
-A co chcesz mi pokazać.?
-Niespodzianka. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno się nie zawiedziesz.-do moich uszu dobiegł jej chichot.
-Niezwykle kusząca propozycja. Chyba ulegnę.-zaśmiałem się.
-To odwieź nas do hotelu i możecie jechać, gdzie tylko chcecie.-Liam, dzięki ci za te słowa.
-Chcecie mnie zostawić z tym wariatem.?
-No to jedziemy.-odpaliłem samochód i ruszyłem.
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się na parkingu przed hotelem.
-Tylko bądź grzeczny kochanie. Nie zdradzaj mnie.-oczywiście Harry musiał się ze mną pożegnać.
-Ciebie.? Nie mógłbym.
-No ja mam taką nadzieję.
Kiedy ta czwórka idiotów zniknęła mi z pola widzenia, odwróciłem się do [T.I.]:
-To gdzie mam jechać, pani przewodniczko.?
-Liam.?-Zayn spojrzał na przyjaciela.
-Jeśli [T.I.] nie ma nic przeciwko...
-Właściwie sama to zaproponowałam.-kolejny piękny uśmiech. Jak ona to robi.?
-No to idziemy.-Niall wyrwał do przodu, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi
-W jego wykonaniu, to było raczej biegniemy.-parsknął Harry.
Po chwili znaleźliśmy się przed restauracją.
-Ej może lepiej nie wchodźmy do środka.-musiałem wymyślić jakiś pretekst, żeby pogadać chwilę z chłopakami.
-Czemu.?-Niall spojrzał na mnie szczerze zdziwiony.
-Wszyscy nas rozpoznają, a wtedy nie zwiniemy się stamtąd zbyt prędko. Spędzilibyśmy tam jakieś minimum 3 godziny.-wyjaśniłem spokojnie.
-To ja mogę pójść sama, a wy tu gdzieś zaczekajcie.-właśnie na taką propozycję z twojej strony czekałem, maleńka. Przynajmniej na razie.
-Wiesz, nie chciałbym, żebyś myślała, że chcę się ciebie pozbyć czy coś...-właśnie tego chciałeś.
-Nie no spoko.-zaśmiała się.
-To masz kasę. My będziemy gdzieś niedaleko. Nie mamy gdzie uciec, bo nie wiemy, gdzie jesteśmy, więc...
-Niall i tak nie poszedłby bez żarcia.-zauważyła.
-W sumie racja.-stwierdził Zayn.
-To powiedzcie, co chcecie i ja idę.
Złożyliśmy nasze zamówienia i po chwili straciłem [T.I.] z oczu. Sami stanęliśmy w jakimś ciemnym zaułku, żeby zbytnio nie wrzucać się w oczy. Ewentualnie ktoś weźmie nas za jakichś morderców czających się na ofiary, a od takich lepiej się trzymać z daleka, prawda.?
-Louis, o czym chciałeś pogadać.?-Liam, jak ty mnie dobrze znasz...
-Mam do was prośbę... Chciałbym zostać chociaż na chwilę sam na sam z [TI.]. I czy moglibyście...
-Czyli chcesz się nas pozbyć.?-skwitował Harry.
-Tak.
-No dobra. To weźmiemy żarcie, odwieziesz nas do hotelu i będzie po sprawie.
-Dzięki.
Musieliśmy skończyć naszą rozmowę, bo właśnie pojawiła się [T.I.]. Poszliśmy razem do samochodu i zaczęliśmy jeść.
-To co jeszcze chcecie zobaczyć.?-dziewczyna przerwała w końcu ciszę.
-Ja najchętniej zobaczyłbym moje łóżko.-Styles ziewnął teatralnie.
-Serio.? Wymiękasz.?
-Ja też.-dodał Zayn sennym głosem.
-I ja.-usłyszałem Liama i Nialla.
-Zawiodłam się na was. A ty Lou.?-spojrzała na mnie pełna nadziei, a moje serce przyspieszyło.
-A co chcesz mi pokazać.?
-Niespodzianka. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno się nie zawiedziesz.-do moich uszu dobiegł jej chichot.
-Niezwykle kusząca propozycja. Chyba ulegnę.-zaśmiałem się.
-To odwieź nas do hotelu i możecie jechać, gdzie tylko chcecie.-Liam, dzięki ci za te słowa.
-Chcecie mnie zostawić z tym wariatem.?
-No to jedziemy.-odpaliłem samochód i ruszyłem.
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się na parkingu przed hotelem.
-Tylko bądź grzeczny kochanie. Nie zdradzaj mnie.-oczywiście Harry musiał się ze mną pożegnać.
-Ciebie.? Nie mógłbym.
-No ja mam taką nadzieję.
Kiedy ta czwórka idiotów zniknęła mi z pola widzenia, odwróciłem się do [T.I.]:
-To gdzie mam jechać, pani przewodniczko.?
KONIEC CZĘŚCI III
Wiem, że obiecałam wczoraj, ale nie miałam dostępu do kompa. :/ To, kiedy i czy w ogóle kolejna część się pojawi zależy tylko od Was kochani.
Czytasz=komentujesz


