zegar

http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

sobota, 22 lutego 2014

Imagin 16-Louis cz.3

Siemaneczko tu YOLO, a to
Imagin z Louisem cz.3
-To ty sobie tu zostań, albo gdzieś idź, czy nie wiem... Po prostu rób co chcesz, a ja idę szukać Lou.-zarządziła Ashley, kiedy dojechałyśmy na miejsce.
-Spoko.
-A i bądź grzeczna. Oczywiście, jeśli będziesz miała jakiś problem, to dzwoń.
-Okay.-odparłam beznamiętnie.
-No to baw się dobrze.-siostra dała mi buziaka w policzek i odeszła.
Postanowiłam przejść się po plaży. Los chciał, że już po chwili natknęłam się na znanego mi już "dresiarza" w towarzystwie kumpli. Podeszłam w ich kierunku. Wyglądali wprost komicznie. Louis w kapelusiku, który bardzo przypominał mi ten, w którym mój dziadek chodził na ryby, Zayn w beanie dokładnie zasłaniającej jego włosy, Niall w czepku basenowym... Idioci... Oczywiście każdy z nich był uzbrojony w okulary przeciwsłoneczne. Harry i Liam rozłożyli się na leżakach w kapturach na głowach i zasłonili swoje twarze słomianymi kapeluszami. Można by było pomyśleć, że śpią. 
-Siemka Josh.
-[T.I.].? Wiedziałem, że przyjdziesz.-zaśmiał się Tomlinson.
-Ahh więc to jest ta [T.I.], o której nam mówiłeś.?-zapytał Harry zza swojej "zasłony".
-Nie ładnie tak obgadywać.-pogroziłam chłopakowi z uśmiechem na twarzy.
-Czyżbyś miała dziś lepszy humor.?-uśmiechnął się Tommo.
-Może... A czemu ubraliście się jak jakieś ułomy.?
-Dzięki za komplement. Ale nie wiem jak inaczej moglibyśmy spędzić tutaj spokojnie dzień.
-A nie gorąco wam w tych dresach przy 35 stopniach.? Wcale nie zwracacie na siebie uwagi, jak mogło wam to przejść przez myśl.?
-A masz lepszą propozycję.?
-Może i mam. Mogę wam pokazać kilka fajnych miejsc.
-W takim razie... Chłopaki zbieramy się.!-zadecydował za wszystkich Louis.
Chłopcy z ociąganiem podnieśli swoje tyłki, zebrali rzeczy i ruszyliśmy w stronę parkingu. Po chwili wpakowaliśmy się do samochodu. Louis był kierowcą, a ja siedziałam obok, bo jako jedyna znałam okolicę.  W czasie jazdy chłopcy zdjęli Pojechaliśmy do centrum. Tomlinson zaparkował i po chwili wysiedliśmy. Spędziliśmy w szóstkę trzy wspaniałe godziny. Naprawdę polubiłam tych chłopaków. Byli przezabawni, mieli w sobie wiele energii i zachowywali się jak dzieci. Często przekomarzali się między sobą, ale żaden się z tego powodu nie obrażał. Potrafią się śmiać sami z siebie. Na pamiątkę tego dnia mam mnóstwo wspólnych zdjęć. Muszę przyznać, że myliłam się co do nich.
***Oczami ???***
Wydaje mi się, że [T.I.] nas polubiła. Natomiast ja jestem nią zauroczony. Ma śliczny uśmiech i cudowne oczy. Jaka ona jest śliczna.! I taka sexowna. Stary, opanuj się.!
-Pójdziemy coś zjeść.?-zapytał Niall.
-Ty tylko o jednym.-Zayn przewrócił oczami.
-No co.? Głodny jestem.-bronił się blondyn.
-To żadna nowość jeśli chodzi o ciebie.-zaśmiał się Harry.
-Niedaleko jest KFC.-wtrąciła [T.I.]
-O tak.! Chodźmy.! Proszę.-Horan zrobił słodkie oczka.
-[T.I.] nie masz nic przeciwko.?-zwrócił się do niej Liam.
-Nie. W sumie też bym coś zjadła.-uśmiechnęła się, doprowadzając tym do przyspieszenia bicia mojego serca.
Kiedy szliśmy w kierunku restauracji, zadzwonił czyjś telefon.
-Oh sorka, ale muszę odebrać. Siostra dzwoni.-mówiła [T.I.] szukając telefonu w torebce.
-Halo... Z koleżanką. Na mieście... Nie wiem, ale jeszcze nie teraz... Wrócę busem... Jeju no powiedz prawdę. Że spotkałam koleżanki i z nimi poszłam... No narka.
Dziwnie tak było słuchać tylko jednej strony... Ale coś tam zrozumiałem.
-Nie chcę być wścibski, ale czemu oszukałaś siostrę.?-Harry zapytał, o to co mnie zastanawiało.
-Gdybym jej powiedziała prawdę, zaczęłaby mi się wydzierać do telefonu, wsiadłaby natychmiast w samochód i przyjechała tutaj. I później przez pół godziny darłaby tu mordę, jak to was bardzo kocha itp.  albo zemdlałaby i miałabym ją na sumieniu.-odparła dziewczyna.
-Czyli jest naszą fanką.?-spytałem.
-Jest Directionerką i ma na waszym punkcie kompletnego bzika.
-A ty.?-wypalił Harry.
-Jeśli mam być szczera, to do dzisiaj, jeszcze jakieś kilka godzin temu, uważałam was za pedałowate gwiazdeczki.
-Szczerość to coś co cenię. A teraz.? Co o nas myślisz.?-ciągnął Styles.
-Że jesteście niedorozwinięci, zabawni i fajni.
-No bo tacy jesteśmy.-śmialiśmy się razem
-Pójdziemy coś zjeść.?-ehh... Niall ty żarłoku.
-Hmm... Niedaleko jest KFC.-[T.I.] posłała mu szeroki uśmiech.
-Tak, chodźmy, chodźmy, chodźmy. Proooszę.-Horan zrobił minkę słodkiego psiaka.
-Liam.?-Zayn spojrzał na przyjaciela.
-Jeśli [T.I.] nie ma nic przeciwko...
-Właściwie sama to zaproponowałam.-kolejny piękny uśmiech. Jak ona to robi.?
-No to idziemy.-Niall wyrwał do przodu, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi
-W jego wykonaniu, to było raczej biegniemy.-parsknął Harry.
Po chwili znaleźliśmy się przed restauracją.
-Ej może lepiej nie wchodźmy do środka.-musiałem wymyślić jakiś pretekst, żeby pogadać chwilę z chłopakami.
-Czemu.?-Niall spojrzał na mnie szczerze zdziwiony.
-Wszyscy nas rozpoznają, a wtedy nie zwiniemy się stamtąd zbyt prędko. Spędzilibyśmy tam jakieś minimum 3 godziny.-wyjaśniłem spokojnie.
-To ja mogę pójść sama, a wy tu gdzieś zaczekajcie.-właśnie na taką propozycję z twojej strony czekałem, maleńka. Przynajmniej na razie.
-Wiesz, nie chciałbym, żebyś myślała, że chcę się ciebie pozbyć czy coś...-właśnie tego chciałeś.
-Nie no spoko.-zaśmiała się.
-To masz kasę. My będziemy gdzieś niedaleko. Nie mamy gdzie uciec, bo nie wiemy, gdzie jesteśmy, więc...
-Niall i tak nie poszedłby bez żarcia.-zauważyła.
-W sumie racja.-stwierdził Zayn.
-To powiedzcie, co chcecie i ja idę.
Złożyliśmy nasze zamówienia i po chwili straciłem [T.I.] z oczu. Sami stanęliśmy w jakimś ciemnym zaułku, żeby zbytnio nie wrzucać się w oczy. Ewentualnie ktoś weźmie nas za jakichś morderców czających się na ofiary, a od takich lepiej się trzymać z daleka, prawda.?
-Louis, o czym chciałeś pogadać.?-Liam, jak ty mnie dobrze znasz...
-Mam do was prośbę... Chciałbym zostać chociaż na chwilę sam na sam z [TI.]. I czy moglibyście...
-Czyli chcesz się nas pozbyć.?-skwitował Harry.
-Tak.
-No dobra. To weźmiemy żarcie, odwieziesz nas do hotelu i będzie po sprawie.
-Dzięki.
Musieliśmy skończyć naszą rozmowę, bo właśnie pojawiła się [T.I.]. Poszliśmy razem do samochodu i zaczęliśmy jeść.
-To co jeszcze chcecie zobaczyć.?-dziewczyna przerwała w końcu ciszę.
-Ja najchętniej zobaczyłbym moje łóżko.-Styles ziewnął teatralnie.
-Serio.? Wymiękasz.?
-Ja też.-dodał Zayn sennym głosem.
-I ja.-usłyszałem Liama i Nialla.
-Zawiodłam się na was. A ty Lou.?-spojrzała na mnie pełna nadziei, a moje serce przyspieszyło.
-A co chcesz mi pokazać.?
-Niespodzianka. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno się nie zawiedziesz.-do moich uszu dobiegł jej chichot.
-Niezwykle kusząca propozycja. Chyba ulegnę.-zaśmiałem się.
-To odwieź nas do hotelu i możecie jechać, gdzie tylko chcecie.-Liam, dzięki ci za te słowa.
-Chcecie mnie zostawić z tym wariatem.?
-No to jedziemy.-odpaliłem samochód i ruszyłem.
Po jakichś 20 minutach znaleźliśmy się na parkingu przed hotelem.
-Tylko bądź grzeczny kochanie. Nie zdradzaj mnie.-oczywiście Harry musiał się ze mną pożegnać.
-Ciebie.? Nie mógłbym.
-No ja mam taką nadzieję.
Kiedy ta czwórka idiotów zniknęła mi z pola widzenia, odwróciłem się do [T.I.]:
-To gdzie mam jechać, pani przewodniczko.?
KONIEC CZĘŚCI III
Wiem, że obiecałam wczoraj, ale nie miałam dostępu do kompa. :/ To, kiedy i czy w ogóle kolejna część się pojawi zależy tylko od Was kochani. 
Czytasz=komentujesz

czwartek, 20 lutego 2014

Wielki comeback.

Siemaneczko, tu YOLO. Nie dodawałam nic przez długi czas. (Chyba muszę sobie przypomnieć definicję słowa "długi", bo to był baaaaardzo długi czas.) Jutro dodam kolejną część imagina z Louisem. Właściwie to wyszło z tego jakieś mini opowiadanie, bo troszkę się tych rozdziałów napisałam. :) Jeśli będzie Was dużo, to może dodam nawet ze dwie albo trzy części. (hojna ja) Oczywiście prosimy o komentowanie. Zostawiajcie po sobie chociaż najmniejszy znak, dla nas to znaczy naprawdę wiele i daje motywację. Brak komentarzy to chyba główny powód, dla którego zawiesiłyśmy na "chwilę" naszą działalność... Po prostu czułyśmy, że nie mamy dla kogo pisać, ale mamy nadzieję, że to się zmieni. :)
Nie czytaj zdania pod spodem.!!!
Komentujcie you little rebels. :)

Imagin 22- Harry

Hejooo, tu Veronica. Chciałam was baaaaaaardzo przeprosić za moją nie obecność na blogu. Wiem zawaliłam. Ale przez te 3 miesiące nie miałam motywacji, ochoty i weny. Ale komentujcie, proszę :(
Bo po co mamy pisać skoro nie wiemy czy ktoś to w ogóle czyta. Da się zostawiać komentarze z anonima więc nie wiem w czym problem. Napiszcie po prostu swoją opinie to zajmie nie całą minutę a my będziemy baaaardzo szczęśliwe ;)  Jeżeli imagin się wam nie spodobał to to napiszcie, my nie będziemy smutne ani złe, tylko rozważymy poprawki nad naszym pisaniem ;) A na przeprosiny mam dla was imagina z Harrym. 





Imagin z Harrym
Nasza szkoła podzielona jest na " warstwy społeczne " . Są tu tak zwane " kujony ", "zwykli", gwiazdy sportu i my. Czyli elita szkolna. Ja i moje dwie przyjaciółki jesteśmy naj popularniejszymi dziewczynami w szkole. Jest jeszcze Zayn i jego ekipa. Zayn to mój chłopak. Jego kumple to Liam, Niall, Louis i Harry. 
Nam nikt nie wchodzi w drogę. Po prostu się boją.
Jak co dzień szłam szkolnym korytarzem patrząc jak inni z chodzą mi z drogi. Z niewidocznym uśmiechem kierowałam się w stronę mojej szafki. Poprawiłam w niej makijaż i wyszłam na dziedziniec szkolny. Mamy teraz długą przerwę. Zobaczyłam Zayna z chłopakami, siedzieli na murze i o czymś gadali. Zaczęłam kierować się w ich stronę. Co chwile zerkając na Harrego. Tak wiem! Jestem z Zaynem, więc dlaczego patrzę na Harrego? Szczerze? Nie wiem. Po prostu lubię patrzeć na jego dołeczki jak się uśmiecha, lubię patrzeć na jego zielone oczy i jego malinowe usta, które chętnie bym...
- Hej kocie. - przywitał mnie Zayn całując w policzek
Nie zwracając na mnie większej uwagi wrócił do rozmowy z chłopakami. Przysiadłam się do nich z dziewczynami. 
Po ostatniej lekcji Zayn odwiózł mnie do domu i pojechał do siebie. Dzisiaj piątek. Nareszcie! Cały dzień laby. Jutro z Zaynem wychodzę do kina i na kolacje. Zazwyczaj nigdzie mnie nie zabiera ale jutro jest nasza rocznica. 
Wcześnie poszłam spać, jakoś nie chce mi się nic robić.  Przed snem zmyłam kilo tapety które nosze na co dzień.
Gdy rano wstałam, w luźnej pidżamie poszłam do kuchni na śniadanie. Tata był już w pracy, a moja macocha od tygodnia w podróży służbowej. W domu jestem zupełnie inną osobą niż w szkole. O tuż w szkole mam kilo tapety, obcisłe ciuchy a moje długie blond pofalowane włosy są wyprostowane i starannie spięte. A w domu jestem po prostu sobą. Czemu w szkole udaję nadętą lale? Zayn tak chce. Kiedyś powiedział mi że jak będę bez makijażu to się ze mną nie pokaże. A jak ze mną zerwie to już nie będę należeć do elity. A kto do niej nie należy i ich wnerwi to ma przesrane do końca szkoły. 
Właśnie miałam iść na górę przygotować się do spotkania z Zaynem gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo tu niesie? Poszłam otworzyć. W drzwiach staną Harry. 
- Dzień dobry, jest [T.I.] ?
- Ha ha, ale zabawne, czego chcesz?
- TO TY???
- Nieee, Święty Mikołaj
Szczerze, bawiło mnie jego zdziwienie, chyba na prawdę mnie nie poznał
- Zayn kazał przekazać że nie może dziś się z tobą spotkać.
- Co? W nasza rocznice ?- Oczy mi się zaszkliły, często mnie wystawiał, ale żeby w rocznice? 
Nie zamykając drzwi pobiegłam na górę
Po chwili do mojego pokoju wbiegł również Harry. Przez najbliższą godzinę siedział przy mnie i mnie pocieszał. Kiedy już się uspokoiłam, zeszliśmy na dół i coś zjedliśmy. Po jakimś czasie zauważyłam że Harry mi się przygląda.
- Co się tak patrzysz?
- Nic, po prostu nie mogę uwierzyć jak... no ten... wyglądasz
W odpowiedzi tylko się uśmiechnęłam. Resztę dnia spędziliśmy oglądając telewizje i ganiając się po domu. Po 20 Harry oznajmił mi że musi już iść. Odprowadziłam go do drzwi. Chciałam go przytulić na pożegnanie, ale jemu to nie wystarczyło i mnie pocałował. 
Przez następne dni w szkole zachowywaliśmy się normalnie, ja plastik i "kochająca" dziewczyna Zayna, a Harry najlepszy kumpel. I tak mijały tygodnie. Każdą wolną chwile poza szkołą spędzałam z Harrym. To jego naprawdę kochałam. Aż w końcu Zayn zdziwił się że nie naciskam na wyjście do kina itp. Więc sam mnie zaprosił kilka razy, ale zawsze znajdywałam jakąś wymówkę. Nabrał sporo podejrzeń, ponieważ Harry też nigdy nie mógł z nim gdzieś wyskoczyć. W końcu nie wytrzymał i wpadł bez zapowiedzi. Co zastał? Mnie i Harrego całujących się na kanapie. Wpadł w złość
- TY SZMATO, TO DLATEGO NIE MASZ CZASU???!!!- zaczął mnie wyzywać i obrażać
-NIE nazywaj jej tak!!! - Harremu się to chyba nie spodobało
- A ty co!? Taki z ciebie kumpel?! Obściskujesz się z moją laską po kątach?!
- Nie mów że zaczęło cię to interesować?! Tyle razy odwoływałeś spotkania z [T.I.], bo co? Bo Amber robiła imprezę!-
I Zayn nie wytrzymał, podszedł do Harrego i dał mu z pięści w twarz. Loczek nie był dłużny i już po chwili w moim salonie toczyła się bójka pomiędzy Harry'm a Zaynem. Zawsze sądziłam że Mulat jest silniejszy i to dla tego Hazza boi się mu postawić. A teraz to Harry dał mu niezły wpierdziel.
Zayn nic więcej nie mówiąc wyszedł. Pierwsze co zrobiłam to podbiegłam do Harrego i wtuliłam się w niego.
- I jak to teraz będzie? -zapytałam nadal przytulona do Loczka.
- Normalnie. Jutro pójdziemy już jako para, nie będziemy się ukrywać. Zresztą sam nie wiem czemu wcześniej to robiliśmy.- kończąc swoją wypowiedź pocałował mnie.
I tak też było. Następnego dnia  za rękę poszliśmy do szkoły. Wszyscy się na nas patrzyli szepcząc coś po kontach. Ale my nie zwracaliśmy na nich uwagi. Od tej pory "elity" Już nie było. Z Zaynem nie utrzymujemy kontaktu, czasem go widzimy na korytarzu ale to wszystko. Z chłopakami nadal się przyjaźnimy, niedługo zakończenie roku szkolnego a my razem z Harrym wybieramy się na wakacje. Oczywiście nie zakładam już makijażu ani nie prostuję włosów i ubieram się normalnie ;)
 

niedziela, 10 listopada 2013

Imagin 21- Zayn

Hejoooo ;* Tu Veronica. Dziś mam dla was imagina z Zaynem. I chciałam was baaardzo przeprosić za to, że tak długo nic nie dodajemy, ale mamy sporo nauki. Więc nie mamy za dużo czasu. Mam nadzieję że ktoś jeszcze to czyta ^.^
Imagin z Zaynem
Stoję teraz po drugiej stronie mostu, trzymam się barierki, ale czuje że nie dam rady wytrwać ani chwili dłużej. Nie dam rady psychicznie wytrzymać na tym świecie. 

-Kocham cię
-Ja ciebie też
I wtedy się pocałowaliśmy, poczułam się wyjątkowa, poczułam że mam dla kogo żyć.

Pięknie prawda?  I tak było... właśnie "było" teraz już tak nie jest.Nie stoisz obok mnie, nie całujesz mnie na powitanie, nie przytulasz gdy jest mi źle, po prostu nie ma cię przy mnie. Ja tego nie wytrzymuję. A dlaczego? Bo nie mogę znieść myśli że miałam przy sobie kogoś tak wspaniałego jak ty i go straciłam. 

- Czemu znowu wróciłeś tak późno?
- Miałem próbę.
Odpowiadasz tak codziennie, codziennie wracasz po północy i nie wiadomo gdzie się wtedy podziewasz. A ja siedzę w domu i czekam na ciebie. Zawsze mam na dzieje że dziś wrócisz wcześnie, że spędzimy razem czas i będzie tak jak na początku. Jaka ja jestem głupia!

Byłam naiwną idiotką i tyle. Już wtedy powinnam się zorientować że masz kogoś. A ja myślałam że mnie kochasz i nie opuścisz, że będziemy zawsze razem. Byłam zakochana, nadal jestem, wystarczy że kiwną byś palcem, a ja bym do ciebie wróciła bez zastanowienia. Ale ty tego nie chcesz, nie chcesz mnie.

- Z nami koniec.
- Co? Ale jak to? Czemu?
- Po prostu, już cię nie kocham.
- Jak można kogoś z dnia na dzień przestać kochać?!
- Nie kocham cię od dawna! Duszę się w tym związku!
Nie potrafiłam nic więcej powiedzieć. Jak by coś mi utknęło w gardle. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie choć by najcichszego dźwięku. Stałam tylko i patrzyłam jak odchodzisz. Chciałam za tobą pobiec, zatrzymać cię. Ale za miast tego, stałam bez ruchu i patrzyłam jak mnie opuszczasz. 

Wtedy ostatni raz go widziałam. Czasem słyszałam o nim w telewizji albo w radiu. Słuchałam o tym jak rozwija swoją karierę i o jego nowych dziewczynach. W końcu nie wytrzymałam i tu przyszłam, teraz balansuje na linij dzielącej moje życie a śmierć. Pewnie sobie teraz myślicie że jestem głupią gówniarą, którą rzucił chłopak i rozpacza jak nie wiadomo co. Ale tak nie jest, on był ostatnią osobą którą miałam. Moi rodzice i rodzeństwo zginęli w wypadku samochodowym. Dalszej rodziny nie miałam, więc zostałam całkiem sama. Właśnie tej myśli nie mogę znieść, że nie mam nikogo. Więc to koniec. Skacze. Czuje wiatr we włosach. A po chwili nie opisany ból, jednak nie trwa on długo, już go nie czuję. Nie ma mnie tu. Ale to nic. I tak nikt się tym nie przejmie. 

środa, 25 września 2013

Imagin 20- Harry

Hej, tu Veronica. Bardzo was przepraszam że tak długo nic nie dodawałam, ale mam kompletny brak weny. A na dodatek nie mamy motywacji, bo nie ma komentarzy. Wejścia na naszego bloga są, a komentarze da się dawać anonimowe więc nie rozumiem w czym problem. Mam nadzieję że to się poprawi. ;*
Imagin z Harrym
A więc tak na wstępie, nazywam się [T.I.] i mam 17 lat. Mieszkam w Londynie od roku. Kiedy miałam 16 lat rodzice wywalili mnie z domu bo "jestem pasożytem, który nie potrafi na siebie zarobić". Kiedy to się stało nie miałam co ze sobą zrobić, za ostatnie pieniądze kupiłam bilet na samolot i przyleciałam tutaj. Na początku łaziłam bez celu po mieście, a tak około 3 w nocy zauważył mnie jakiś facet. Poszedł za mną i dał mi propozycję nie do odrzucenia- praca w domu publicznym. Wiem okropnie brzmi to że 16-latka idzie do burdelu, ale nie miałam innego wyboru. Zgodziłam się, przynajmniej miałam gdzie spać, co jeść i pieniądze. Nawet nie jest tak źle, normalnie chodzę do szkoły a wieczorami usługuję panom. Nikt nie wie o moim życiu,jedynie Mark- szef tego wszystkiego. Nie wszystkie dziewczyny mnie lubią bo uważają że jestem jego ulubienicą i chyba mają racje. Jestem tu najmłodsza i mam o wiele więcej klientów niż inne, dlatego  traktuje mnie wyjątkowo. A kiedy do szkoły musi przyjść rodzic, to  Mark się podaje za mojego ojca. I tak sobie żyję. Aż do pewnego dnia.
Kiedy wracałam ze szkoły trafiłam na Harrego. Kiedyś chodziliśmy razem do szkoły, ale on został gwiazdą. 
H- [T.I.]? To naprawdę ty?- Nie czekając na odpowiedź przytulił mnie. - Ale się dawno nie widzieliśmy.
T- Noo, sporo czasu minęło- Uśmiechnęłam się przyjaźnie.
H- Teraz mieszkasz w Londynie.?
J- Tak, przyjechałam tutaj jakiś rok temu.
H- Może chodźmy na kawę, pogadamy...?
J- Pewnie- I poszliśmy, przegadaliśmy sporo czasu. Aż w końcu zapytał się o coś o co nie powinien.
H- A co u twoich rodziców?
J- Dobrze- Wymusiłam uśmiech. Musiałam skłamać, bo co miałam mu powiedzieć? Że mieszkam w burdelu? Na pewno nie.
J- A która godzina? bo mi się telefon rozładował.
H- 20. 25- Powiedział  zerkając na zegarek.
O kurwa! Przecież dzisiaj wcześniejsze otwarcie! Muszę tam być! Mark powiedział że be ze mnie nia ma imprezy!
J- Harry, przepraszam ale muszę już lecieć- mówiłam w pośpiechu zakładając bluzę.
H- Może cię podwieźć?
J- Nie dzięki, pa- Rzuciłam szybko i nim się zorientowałam, biegłam w stronę budynku. Na miejscu byłam gdzieś tak 20 minut później. Szybko pobiegłam do siebie, czekając aż Mark zawoła mnie do klientów. Długi czas mnie nie wołał, więc pewnie mało dają bo ja jestem jak to on mówi "towar specjalny".Ciekawe jak to jest mieć takie życie jak innych. Takie normalne.  No wiecie, wracać do domu a tam czeka na mnie kochająca rodzina a nie starzy, przepoceni, niewyżyci seksualnie faceci. Fajnie by było. Moje rozmyślenia przerwał dźwięk otwierających się drzwi.
K- [T.I.]? Jesteś?- Zapytała Kate otwierając drzwi.
J- Jasne. Coś się stało?
K- Mark cię woła do pokoju 18.
J- Dzięki, już idę- Powiedziałam uśmiechając się.
Po chwili już szłam w stronę pokoju. Zapukałam i weszłam. Na łóżku leżał jakiś typ, na oko 35- 40 lat. Był strasznie gruby, aż ciarki mnie przeszły kiedy pomyślałam że mam się z nim przespać. Powolnym krokiem kierowałam się w jego stronę. Na jego twarzy zobaczyłam dziwny uśmiech, który obrzydził mnie jeszcze bardziej. Szłam coraz wolniej.
- Oj malutka ja lubię ostre babki, a jak nie to będzie kara.- Wstał i podszedł do mnie. Pchną mnie na łóżko i macał po całym ciele. Ale we mnie coś pękło, nie mogłam, to za bardzo obrzydliwe. Chciałam wstać, ale mnie uderzył. I bił za każdym razem kiedy chciałam wstać, przekręcić lub choć by ruszyć ręką. Jednym słowem mnie zgwałcił. Kiedy już wyszedł pod prysznic uciekłam. Wybiegłam przed budynek, chciałam opanować jakoś płacz i się uspokoić. To było okropne.
H- [T.I.]? Co ty tu robisz? -O nie! Tylko nie on. Teraz wszystko się wyda. Co on sobie o mnie pomyśli? Głupie pytanie, przecież wiadomo. Nie mogłam nic z siebie wydusić. Tylko stałam i płakałam.
H- Płaczesz? Co się stało?
J- Nic.- odpowiedziałam szybko. Chciałam odejść, ale coś mnie zatrzymało. No raczej ktoś. Harry złapał mnie za rękę.
H- [T.I.], co się stało?- zapytał z wyraźną troską. - Chodź, zawiozę cię do domu, tylko podaj mi adres.,- W tym momencie nie wytrzymałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam. Ryczałam jak dziecko.
H- [T.I.] spokojnie- Widząc że ta nic nie daje, dał sobie spokój. Nie zważając na moje protesty wsadził mnie do samochodu i ruszył z piskiem opon. Będę miała kłopoty jak zaraz nie wrócę.
J- Harry... ja muszę wracać
H- To cię zawiozę. Gdzie mieszkasz?- Nie no! Ja jestem jakaś psychiczna! Znowu się rozryczałam.       Harry wiedząc że nic ze mnie nie wyciągnie, w końcu skończył temat. Po niedługim czasie przed oczami pojawił mi się duży dom, jakaś willa normalnie. Po chwili Harry otworzył mi drzwi. Spojrzałam na niego, nic nie rozumiejąc, ten zaśmiał się.
H- Chodź. - Pociągną mnie za rękę w stronę wejścia.
J- Gdzie my jesteśmy?- Zapytałam rozglądając się po pomieszczeniu.
H- U mnie. Aco?
J- Tak się pytam... ale wiesz... ja powinnam już iść.
H- No to cię odwiozę, późno już jest.
J- Nie dzięki.- I znowu... chciałam wyjść, ale mnie zatrzymał.
H- Czemu mi nie chcesz powiedzieć gdzie mieszkasz? No chyba cię nie okradnę.
J- Nie tak że nie chcę po prostu...- Nie wiedziałam co powiedzieć.
H- Po prostu...?
J- Nie mogę.
H- Jak to nie możesz?
J- Bo...- Nie wiem czemu, ale czułam że dłużej nie wytrzymam. Po prostu muszę się komuś wyżalić, muszę się wygadać, powiedzieć o tym co czuję. I tak zrobiłam, opowiedziałam mu całą moją historie i nareszcie poczułam się lepiej. Kiedy skończyłam mówić zauważyłam w oczach loczka łzy. Przez dłuższą chwile nic nie mówił. Po chwili bez słowa mnie przytulił, siedzieliśmy wtuleni w siebie co najmniej pół godziny. Aż w końcu się odezwał.
H- Przykro mi... nie wiedziałem- Nie odpowiedziałam tylko wtuliłam się w niego mocniej.
Harry pocałował mnie w czubek głowy.
J- Muszę już wracać.- powiedziałam odrywając się od niego.
H- Tam!? Chyba cię pogieło jeżeli myślisz że cię tam puszczę.
J- Ale...
H- Nie ma żadnego ale. Zostajesz u mnie i koniec.
J- Ja nie mogę.
H- Możesz.
No i zostałam. I to była najlepsza decyzja w moim życiu. Dzisiaj mam 23 lata i nazywam się [T.I.] Styles. Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, a wszystko dzięki Harremu.

piątek, 20 września 2013

Imagin 19-Louis cz. 2

Hejooo. Tu YOLO. W końcu się doczekałam na te dwa komentarze i dodaje drugą część imagina z Louisem. :) A tak na przyszłość, jeśli nie chcecie, żebym dodawała imaginy, bo nie umiem ich pisać, to mi to powiedzcie. Nie zjem was chyba. :D Więc tamtatatam...
Imagin z Louisem cz. 2
- No co chciałeś.?-niecierpliwiłam się.
-Może dałabyś się gdzieś wyciągnąć.?
-Masz na myśli randkę.?
-Jeśli nie masz nic przeciwko...
-Ale ja mam już chłopaka.-skłamałam.
-A to sorka, nie wiedziałem.
-No teraz już wiesz.
-A dasz mi chociaż swój numer.?
-No dobra.-podałam chłopakowi szereg liczb.
-Dzięki. Napiszę później do ciebie, żebyś miała mój numer.
-Spoko. Tylko nie mam nic na koncie.-skłamałam po raz drugi.
-Okay...
-Sorka, ale muszę już iść.
-Dobra, nie będę cię trzymać. Nie jesteś chyba naszą fanką...?
-Nie. Wolę ciężką muzykę.
-Da się zauważyć po stroju.-zaśmiał się-Więc jeszcze raz dzięki za numer.
-Nie ma za co. Narka.
-Pa [T.I.].
Odeszłam szybkim krokiem, w sumie lepszym określeniem byłoby "odbiegłam". Czemu skłamałam, że mam chłopaka.? Sama nie wiem... Niektórzy ludzie mogą mnie nazwać idiotką, bo dałam kosza Louisowi Tomlinsonowi uwielbianemu przez miliony dziewczyn na całym świecie. Ale to nie jest mój typ. Może i jest najładniejszy z całego One Direction, ale nie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Ja jednak wolę takich... hmm jakby to określić... ostrych chłopaków.? Zayn wydaje się być w moim typie. Ma nawet styl podobny do mnie... Ale jednak Louis ma w sobie coś, co sprawia, że to on wydaje mi się najładniejszy. Ale nie chcę się z nim umawiać i dawać mu żadnych nadziei, bo jeśli później złamę mu serce, to wszystkie Directioners mnie znienawidzą i nie dadzą mi żyć. A tak w ogóle to on ma chyba dziewczynę... Tak.! Jakaś na E z tego co pamiętam... Eleanor.? Tak, Eleanor. Teraz już nic nie rozumiem... Po co chciał się ze mną umawiać skoro już kogoś ma.? Dobrze, że się nie zgodziłam na tą randkę. Jeśli ma dziewczynę i zarywa do innych, to nie jest warty mojego czasu. Tak bardzo zamyśliłam się nad tą sytuacją, że nie spostrzegłam, kiedy byłyśmy już na podjeździe przed naszym domem. Ja wysiadłam, a Ashley pojechała wstawić samochód do garażu. Weszłam do domu i zdjęłam buty starając się nie budzić rodziców. Na palcach przeszłam po schodach na górę, do mojego pokoju. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu położyłam się do łóżka. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam dźwięk wiadomości. Zastanawiałam się, kto może być tak pojebany, żeby pisać do mnie o tej porze. Okazało się, że to sms od Louisa.
Hej. :) Tu Lou. Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem.
Postanowiłam mu odpisać.
Niestety mnie obudziłeś. Mam nadzieję, że masz ku temu jakiś ważny powód.
Po chwili dostałam odpowiedź.
Jednak masz kasę na koncie. Heh. :) Obiecałem, że napiszę, więc to zrobiłem. Może jednak spotkałabyś się ze mną jutro.? Nie mówię o randce.
No tak... Zapomniałam, że oszukałam go, że nie mam nic na koncie.
Raczej nie skorzystam. ;-;
No to będę jutro na ciebie czekał przez cały dzień na plaży. :) Dobranoc. :)
Co za upierdliwy typ.! Ciekawe, czy Eleanor wie, że Louis ze mną smsuje... Ja na jej miejscu nieźle bym się wkurzyła. Dobra dosyć już mam tego dupka na dzisiaj. Włożyłam słuchawki o odpłynęłam do krainy snów...
***Następny dzień***
Wstałam, ubrałam się i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie luźnego koczka zostawiając po bokach kosmyki włosów i lekko się pomalowałam. Następnie zeszłam na dół, żeby zjeść śniadanie. Rzuciłam krótkie cześć siostrze i rodzicom i ruszyłam w stronę lodówki. Zrobiłam sobie kanapki, nalałam coli do szklanki i usiadłam przy stole. Ashley usiadła na przeciwko mnie i badawczo mi się przyglądała.
-Masz jakiś konkretny w gapieniu się na mnie.?
-Mam dwa powody. Po pierwsze dawno cię nie widziałam w nierozpuszczonych włosach. Po drugie ciekawi mnie, po co Louis zawołał cię do siebie po wczorajszym koncercie.
-Chciał się ze mną umówić.-odparłam.
-Dobra [T.I.] a tak na serio.?
-No naprawdę.
-Nie rób sobie ze mnie jaj. On ma dziewczynę.-siostra zrobiła w powietrzu cudzysłów przy ostatnich słowach.
-No wiem i dlatego zastanawiam się, dlaczego chciał się ze mną umówić. Jeśli mi nie wierzysz, możemy pojechać dziś na plażę. Napisał mi wczoraj, że dziś spędzi tam cały dzień.
-Masz numer do Louisa Tomlinsona.?!-Ashley wstała z krzesła.
-Tak.-odparłam najzwyczajniej w świecie.
-Daj mi.!
-Nie.
-Czemu.?
-Pomyślmy... Bo cały świat go pozna.?
-Nie dam nikomu.-siostra zrobiła minę smutnego psiaka.
-Musisz się bardzo postarać. Chcesz jechać na tą plażę czy nie.?
-Jasne.! Lecę się spakować.
Skończyłam jeść śniadanie i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w LINK i zrobiłam ostrzejszy makijaż. Kiedy Ashley była także gotowa, wpakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy na plażę.
Koniec cz. 2

Jeśli chcecie, żebym dalej pisała tego imagina to zostawcie pod spodem chociaż jeden albo dwa komentarze. *.* Czytasz = komentujesz. :) Jednokierunkowych. ;*  / YOLO

poniedziałek, 9 września 2013

Info. :(

Hejoooo tu YOLO. Mam małe pytanie: Czy mój imagin z Lou jest tak strasznie beznadziejny, że mam go nie kontynuować.? Jeśli tak, to mi to napiszcie, bo nie wiem, czy mam pisać kolejną część, czy coś innego... I sorka, że tak długo nic nie dodajemy, ale szkoła i BRAK KOMENTARZY... To tyle... / YOLO

poniedziałek, 2 września 2013

Imagin 18-Louis cz. 1.

OMG i znowu szkoła... Z tego powodu zła wiadomość-możemy rzadziej dodawać imaginy... Ale staramy się robić wszystko, co w naszej mocy. Więc dziś na poprawę humoru po rozpoczęciu roku macie ode mnie
Imagin z Louisem cz. 1.
Moja starsza siostra Ashley jest Directionerką i chce pojechać na koncert tych całych One Direction. Niestety rodzice nie puszczą jej samej, bo uważają, że jest za bardzo roztrzepana. Więc ona chce mnie zabrać ze sobą... Tylko, że mnie nie kręci taka muzyka, wolę metal. Ale co mi tam, pojadę z nią, niech się cieszy. To tylko jeden koncert. Może nie będzie aż tak źle...
***Dzień koncertu***
Jest 14:00, a Ashley od 4 godzin przerzuca ciuchy w szafie. Jest bardzo podjarana koncertem.
-[T.I.] mogę iść w tym.?-zapytała mnie pokazując się w wybranych ciuchach.
-No. Zajebiście w tym wyglądasz.-odpowiedziałam wpychając w siebie kolejna garść chipsów.
-A ty tylko jesz... Normalnie jak Niall.
-Nie porównuj mnie do tych pedałów.
-Pedałami mogę nazwać też tego twojego Andy'ego albo Ronnie'go.
-Odpierdol się od nich.
-A ty od One Direction. Tak w ogóle w czym chcesz iść.?
-Eee..-odstawiłam miskę z chpisami i ruszyłam w stronę szafy-W tym.-rzuciłam w siostrę ciuchami.
-Przypominam ci, że to koncert One Direction.-skomentowała mój wybór.
-Wal się.! Pójdę w tym.
-Dobra, rób co chcesz. Ja idę ogarnąć włosy i się pomalować.
-Spoko.
Kiedy Ashley poszła, włączyłam kompa, żeby posłuchać chociaż kilku piosenek One Direction. Chciałam wiedzieć, na co się zgodziłam. Muszę przyznać, że kilka mi się nawet spodobało. A ten Louis ma taki ciekawy głos i nawet niezły jest... Chociaż jeśli chodzi o styl to wydaje mi się, że Zayn ma podobny gust do mnie. Fuck co się ze mną dziej.?! Nie mogę ich polubić. Nie mogę dać Ashley satysfakcji... Zanim moja siostra się ogarnęła, zdążyłam nauczyć się dwóch piosenek na pamięć. "Rock Me" i "Over Again". Ta druga miała piękny tekst. Lubię czasem posłuchać takich smutasów... 
-[T.I.] za półtorej godziny wyjeżdżamy.!-powiadomiła mnie Ashley.
-Okay.-odparłam.
Wyłączyłam kompa i poszłam się szykować. Po godzinie byłam gotowa. Wróciłam do swojego pokoju i włączyłam tv.
-[T.I.] czy cię naprawdę powaliło.?-przywitała mnie siostra.
-Co znowu.?
-Mogłabyś chociaż raz nie robić się na emo.?-spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Spadaj. Taki jest mój styl.
-Ja z tobą kiedyś zwariuję. 
-Mogę jeszcze z tobą nie pojechać...
-Dobra, chodźmy już lepiej do samochodu.
Pożegnałyśmy się z rodzicami i wsiadłyśmy do samochodu Ashley. Dotarcie na miejsce zajęło nam godzinę. Do koncertu zostały nam 2 godziny. Poszłyśmy więc jeszcze do pobliskiego Starbucksa na kawę. Kiedy wychodziłyśmy, wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Oj, sory.
-Nic się nie stało [T.I.].-uśmiechnął się.
-Skąd wiesz jak...? Aaa... kubek.-zaśmiałam się.
-Tak.-chłopak odpowiedział śmiechem.
-Sorka, ale muszę już lecieć. Pa Josh.-przeczytałam imię z jego kubka.
-Narka.-pożegnał się chłopak.
Był jakiś dziwny... Z zachowania wydawał się miły, ale nie mogłam ocenić wyglądu, bo miał beanie nasuniętą na czoło i okulary przeciwsłoneczne+dres. Dziiiwne połączenie. Wydawał się podejrzany.
-Co się tak na niego gapisz.?-zapytała mnie siostra, kiedy wyszłyśmy ze Starbucksa.
-Jakiś tajemniczy ten chłopak. Jakby chciał się zakamuflować czy coś.
-A jak ma na imię.?
-Josh.
-Hmm... Cóż wydaje mi się, że na Josha, perkusistę One Direction jest trochę za wysoki...
-Dobra tam, chodźmy na ten koncert.
Ustawiłyśmy się w kolejce. Nie była zbyt duża. Kiedy znalazłyśmy się w środku, dowiedziałam się dlaczego... Tam były tłumy.! Niewątpliwie wyróżniałam się w tłumie, ale nic sobie z tego nie robiłam. Razem z Ashley zajęłyśmy miejsca. Po chwili na scenę wbiegli chłopcy. Mają coś w sobie... Zarazili mnie pozytywną energią. Zachowywali się jak dzieci. Po koncercie, kiedy ja i Ashley już wychodziłyśmy, podbiegł do mnie jakiś facet, chyba był to ochroniarz.
-Czy ty nazywasz się [T.I.].?-zapytał mnie.
-Yyy.. Tak, a o co chodzi.?
-Louis Tomlinson chce z tobą porozmawiać.
-Ale...
-[T.I.] idź.! Ja zaczekam w samochodzie.-przerwała mi siostra.
-No dobrze.
Poszłam za tym napakowanym gorylem. Nie powiem, cieszyłam się, bo w końcu Louis nawet mi się podobał, ale skąd on zna moje imię.?? 
-O [T.I.] przyszłaś.-chłopak podszedł do mnie.
-Wow Lou, gdzie takie laski znaleźć.?-zapytał loczek, chyba miał na imię Harry...
-Właśnie, skąd wiesz jak mam na imię.?-spojrzałam zdziwiona na Louisa.
-Ten chłopak ze Starbucksa to ja. 
-Ale on miał na imię Josh...
-Gdybym miał na kubku napis Louis, na pewno znalazłaby się jakaś dziewczyna, która by mnie rozpoznała.
-A po co mnie tu zawołałeś.?
-Bo chciałem...
To pierwsza część. Jeszcze nie wiem ile ich w sumie będzie, ale na pewno więcej niż dwie. Tylko mały warunek NEXTA DODAM JEŚLI BĘDĄ MINIMUM 2 KOMENTARZE. Jednokierunkowych. ;* / YOLO

niedziela, 1 września 2013

Imagin 17-Zayn.

Tym razem to ja-YOLO. Wiem, że długo mnie nie było, ale miałam szlaban na kompa. -,- Byłyście na TIU.? Ja i Veronica byłyśmy wczoraj w Złotych Tarasach. :) Jakby co, ten imagin jest na podstawie mojego snu XD. No dobra, więc tamtatatam...
Imagin z Zaynem
-[T.I.] czy ty mnie w ogóle słuchasz.?-z rozmyślań wyrwał mnie głos [I.T.P.]
-Co.? Tak, przecież wiesz, że mam podzielną uwagę.
-Ale nie kiedy myślisz o Zaynie lub gapisz się na niego tak jak przed chwilą.
Spojrzałam tylko na [I.T.P.] i przewróciłam oczami.
-Proszę o uwagę.! Przeczytam listę przyporządkowania do pokoi...-rozległ się głos nauczycielki.
*** 15 minut później ***
-[I.T.P.] , Liam, Josh pokój numer 68.
-Rozdzieli nas. 
-Spokojnie [T.I.] może będzie można się zamienić.-uspakajała mnie [I.T.P.]
-[T.I.] , Zayn-ja i [I.T.P.] spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo-Louis, Harry, Niall pokój numer 69.
-Uuu... 69-śmiał się Styles.
-Liam jak chcesz możemy się zamienić.-odezwałam się.
-Nie.!-krzyknął Zayn.
Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Nie można się zamieniać.-powiedział rumieniąc się.
-Bad Boy i zasady.?-śmiał się Louis.
-Zamknij się.
Przez resztę drogi nie kontaktowałam. Myślałam tylko o tym, że będę miała pokój z Zaynem.
-[T.I.] już jesteśmy.!-wrzeszczała [I.T.P.]
-Ja wezmę klucze.!-krzyknął Louis.
Wyszłam z autobusu i chwyciłam swoją walizkę oraz torbę. [I.T.P.] poszła szybciej i straciłam ją z oczu.
-Może ci pomóc.?-zaproponował Tomlinson.
-No trochę to ciężkie.
-Daj to.-wziął moją torbę.
Gdy szliśmy po schodach, dołączył do nas Harry.
-O dobrze, że jesteś, weź walizkę [T.I.]-Tommo wyrwał mi z rąk walizkę i wepchnął Hazzie.
-Nie żeby coś, ale mamy zarąbisty numer pokoju.-śmiał się Styles ciągnąc walizki, moją i swoją.
-Proszę cię.! Jestem zboczona i mam skojarzenia.-odpowiedziałam śmiechem.
-Czyli mamy ze sobą coś wspólnego.
Weszliśmy do naszego pokoju. Były tam tak jakby dwie sypialnie i łazienka. W jednej "sypialni" były dwa łóżka, a w drugiej-trzy. Lou i Hazz zajęli tą z dwoma łóżkami. Czyli śpię w jednym pokoju z Malikiem i Horanem. Niall był dla mnie miły. Chyba nawet mnie lubił. Zayn bardzo rzadko ze mną gadał. Był raczej nieśmiały, tak jak ja.
-Widzę, że Tommo i Harry już wybrali.-do pokoju weszli Zayn i Niall.
-Tak, niestety jesteście na mnie skazani.-westchnęłam.
-Ja cię lubię.-Horan mnie przytulił-A Zayn nawet...
-Tak, bardzo cię lubię.-Malik spiorunował przyjaciela wzrokiem.
-Co zazwyczaj dziewczyny robią w pokojach.?-zapytał Niall.
-Na początku zawsze złączamy łózka i...-zaczęłam mówić.
-Dobry pomysł.!-przerwał mi Zayn.
-Okay Zayn, [T.I.] to niezła dupa, ale od razu tak ostro.-śmiał się Horan
-Tak bardzo chciała mieć pokój z [I.T.P.], to chociaż tak możemy zrobić coś "dziewczyńskiego".-Malik zrobił w powietrzu cudzysłów.
-Tak, tak Maliczku. Zboczeńcu jeden.
-Wal się.! [T.I.] zgadzasz się.?-zwrócił się do mnie mulat.
-Noo.
-Chodźcie już na kolację.-przyszli do nas Liam, Josh i [I.T.P.].
Poszliśmy wszyscy razem i usiedliśmy przy jednym stole. Zayn cały czas mi się przyglądał przegryzając dolną wargę. Po kolacji wszyscy rozeszliśmy się do swoich pokoi. Pożegnałam się z [I.T.P.] i umówiłyśmy się na smsy.
-Jesteś jedyną dziewczyną w tym pokoju, więc możesz iść pierwsza do łazienki.-powiedział mi Zayn, kiedy zamknęliśmy drzwi pokoju.
-Dzięki, tylko trochę mi się zejdzie. Wiecie, dziewczyny.
-Spoko.-Malik posłał mi uśmiech.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam pod prysznic. Gdy wyszłam z łazienki, udało mi się podsłuchać rozmowę chłopców.
-Stary, masz szczęście. Los daje ci szansę. Nie zmarnuj tego.-to był głos Louisa.
-A co jeśli ona nawet mnie nie lubi.?-spytał Zayn.
-No to ty powiedz jej co czujesz.-Niall.
-Jak tobie się nie uda to ja mogę...-zaczął Harry.
-[T.I.] jest moja.!-krzyknął Malik. 
Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Udając, że o niczym nie wiem, weszłam do sypialni. Miałam wielką ochotę po prostu podejść i pocałować mulata.
-Czemu jesteście tak cicho.?-zapytałam.
-Bo Zayn chce ci coś powiedzieć.-odezwał się Lou.
-Nie musi. Słyszałam waszą rozmowę... Tylko nie bijcie.!
-[T.I.] no bo ja... Od zawsze wydawałaś mi się wyjątkowa i intrygująca. Oczywiście zrozumiem, jeśli dasz mi kosza. Będzie bolało, ale...-nie dałam mu dokończyć, tylko wpiłam się w jego usta.
-Też cię kocham Zayn.-odpowiedziałam, a chłopak namiętnie mnie pocałował. 
Więc to mój imagin z Zaynem, jak już mówiłam na podstawie mojego snu. XD/ YOLO

wtorek, 27 sierpnia 2013

Imagin 16- Lou

Imagin z Lou
Wszystko mnie bolało. Nie wiedziałam gdzie jestem, nawet nie dałam rady otworzyć oczu. Zupełnie nic nie pamiętałam. Słyszałam jakieś głosy, ale nie byłam wstanie odszyfrować do kogo one należą. Na szczęście po chwili zdołałam podnieść moje powieki. Pierwsze co ujrzałam to rażące światło, kilka razy zamrugałam. W końcu zobaczyłam gdzie się znajduję. To chyba szpital? Tylko co ja tu robię?
- [T.I.] nareszcie!-  przytulił mnie jakiś facet- Już się bałem że się nie obudzisz.- Próbował mnie pocałować, ale go odepchnęłam przecież nie będę się całować z całkiem obcym mi mężczyzną. On widząc moją reakcje oddalił się troszkę.
- Kochanie, co jest?- zapytał wyraźnie zaniepokojony. 
- Kim ty jesteś?
- [T.I.], słoneczko. Jak to kim jestem?
- I kto to ta [T.I.]- spytałam go bo gadał o jakiejś [T.I.]
Ten mi nie odpowiedział tylko zawołał lekarza. Po chwili przyszedł i wykonał mi kilka badań.
- A więc ma pani amnezję. 
- Ale jak to? - zapytałam nie dowierzając w to co słyszałam.
- Nooo... miała pani wypadek. Potrącił panią tir, to cud że żyjesz.- Nic nie odpowiedziałam, nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, więc on dalej toczył- Nazywasz się [T.I.] [T.N.] i masz 19 lat. Resztę opowie ci ten chłopak- wskazał na tego typa co próbował mnie pocałować. - Wrócę za jakąś godzinę- po tych słowach wyszedł.
- Ty mnie znasz?- zapytałam a chłopak się uśmiechną
- Tak znam cię. Jesteśmy parą.
- Co? Nie wieżę, pamiętała bym mojego chłopaka.
- To patrz.- I w tym momencie pokazał mi zdjęcia w jego telefonie, byłam tam ja i on, przytulamy się, CAŁUJEMY SIĘ, kilka moich jak śpię itp. - teraz wierzysz?- zapytał by się upewnić, ale jakoś nie mogłam mu odpowiedzieć. Znowu pustka w głowie. - Dobra... to... może ci opowiem trochę o tobie?
- Yhym
- A więc.,..- z jego monologu dowiedziałam się że moi rodzice zmarli rok temu i od tamtej pory z nim mieszkam. Nie miałam rodzeństwa, jestem polką ale przeprowadziłam się do Londynu. I że jesteśmy parą od 2 lat. Spotkaliśmy się przypadkiem, w parku. 
Po niedługim czasie przyszedł lekarz. 
- Może pani już opuścić szpital, tylko musi się panią ktoś zająć. 
- Ja się nią zajmę- powiedział... Louis, chyba tak się nazywa.
- Dobrze to ja przygotuję wypis- i wyszedł.
Po 2 godzinach wróciłam z Louisem do domu. Rozglądałam się wszędzie. W salonie wisiało mnóstwo naszych zdjęć. Gdy doszłam do sypialni zrobiłam wielkie oczy.
- To my mamy spać razem?- zapytałam patrząc na 2- osobowe łóżko.
- No tak, śpimy razem odkąd się wprowadziłaś. 
Od tamtego dnia miną miesiąc, powoli zaczynałam odzyskiwać pamięć. Nie pamiętałam tylko jednego...Louisa. Ale pokochałam go na nowo. / Tak wiem, do dupy. Ale nie chcę was zaniedbywać, więc jak coś mi wpadnie do głowy to piszę. I liczymy na komentarze, bo da się dawać anonimowe a i tak jest 0. / Veronica ;*