Imagin z Zaynem
Stoję teraz po drugiej stronie mostu, trzymam się barierki, ale czuje że nie dam rady wytrwać ani chwili dłużej. Nie dam rady psychicznie wytrzymać na tym świecie.
-Kocham cię
-Ja ciebie też
I wtedy się pocałowaliśmy, poczułam się wyjątkowa, poczułam że mam dla kogo żyć.
Pięknie prawda? I tak było... właśnie "było" teraz już tak nie jest.Nie stoisz obok mnie, nie całujesz mnie na powitanie, nie przytulasz gdy jest mi źle, po prostu nie ma cię przy mnie. Ja tego nie wytrzymuję. A dlaczego? Bo nie mogę znieść myśli że miałam przy sobie kogoś tak wspaniałego jak ty i go straciłam.
- Czemu znowu wróciłeś tak późno?
- Miałem próbę.
Odpowiadasz tak codziennie, codziennie wracasz po północy i nie wiadomo gdzie się wtedy podziewasz. A ja siedzę w domu i czekam na ciebie. Zawsze mam na dzieje że dziś wrócisz wcześnie, że spędzimy razem czas i będzie tak jak na początku. Jaka ja jestem głupia!
Byłam naiwną idiotką i tyle. Już wtedy powinnam się zorientować że masz kogoś. A ja myślałam że mnie kochasz i nie opuścisz, że będziemy zawsze razem. Byłam zakochana, nadal jestem, wystarczy że kiwną byś palcem, a ja bym do ciebie wróciła bez zastanowienia. Ale ty tego nie chcesz, nie chcesz mnie.
- Z nami koniec.
- Co? Ale jak to? Czemu?
- Po prostu, już cię nie kocham.
- Jak można kogoś z dnia na dzień przestać kochać?!
- Nie kocham cię od dawna! Duszę się w tym związku!
Nie potrafiłam nic więcej powiedzieć. Jak by coś mi utknęło w gardle. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie choć by najcichszego dźwięku. Stałam tylko i patrzyłam jak odchodzisz. Chciałam za tobą pobiec, zatrzymać cię. Ale za miast tego, stałam bez ruchu i patrzyłam jak mnie opuszczasz.
Wtedy ostatni raz go widziałam. Czasem słyszałam o nim w telewizji albo w radiu. Słuchałam o tym jak rozwija swoją karierę i o jego nowych dziewczynach. W końcu nie wytrzymałam i tu przyszłam, teraz balansuje na linij dzielącej moje życie a śmierć. Pewnie sobie teraz myślicie że jestem głupią gówniarą, którą rzucił chłopak i rozpacza jak nie wiadomo co. Ale tak nie jest, on był ostatnią osobą którą miałam. Moi rodzice i rodzeństwo zginęli w wypadku samochodowym. Dalszej rodziny nie miałam, więc zostałam całkiem sama. Właśnie tej myśli nie mogę znieść, że nie mam nikogo. Więc to koniec. Skacze. Czuje wiatr we włosach. A po chwili nie opisany ból, jednak nie trwa on długo, już go nie czuję. Nie ma mnie tu. Ale to nic. I tak nikt się tym nie przejmie.
Wow... Cudowne. *.* Jakbyś popracowała nad ortografią i interpunkcją byłoby per-fect. ;)
OdpowiedzUsuń