zegar

http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

poniedziałek, 2 września 2013

Imagin 18-Louis cz. 1.

OMG i znowu szkoła... Z tego powodu zła wiadomość-możemy rzadziej dodawać imaginy... Ale staramy się robić wszystko, co w naszej mocy. Więc dziś na poprawę humoru po rozpoczęciu roku macie ode mnie
Imagin z Louisem cz. 1.
Moja starsza siostra Ashley jest Directionerką i chce pojechać na koncert tych całych One Direction. Niestety rodzice nie puszczą jej samej, bo uważają, że jest za bardzo roztrzepana. Więc ona chce mnie zabrać ze sobą... Tylko, że mnie nie kręci taka muzyka, wolę metal. Ale co mi tam, pojadę z nią, niech się cieszy. To tylko jeden koncert. Może nie będzie aż tak źle...
***Dzień koncertu***
Jest 14:00, a Ashley od 4 godzin przerzuca ciuchy w szafie. Jest bardzo podjarana koncertem.
-[T.I.] mogę iść w tym.?-zapytała mnie pokazując się w wybranych ciuchach.
-No. Zajebiście w tym wyglądasz.-odpowiedziałam wpychając w siebie kolejna garść chipsów.
-A ty tylko jesz... Normalnie jak Niall.
-Nie porównuj mnie do tych pedałów.
-Pedałami mogę nazwać też tego twojego Andy'ego albo Ronnie'go.
-Odpierdol się od nich.
-A ty od One Direction. Tak w ogóle w czym chcesz iść.?
-Eee..-odstawiłam miskę z chpisami i ruszyłam w stronę szafy-W tym.-rzuciłam w siostrę ciuchami.
-Przypominam ci, że to koncert One Direction.-skomentowała mój wybór.
-Wal się.! Pójdę w tym.
-Dobra, rób co chcesz. Ja idę ogarnąć włosy i się pomalować.
-Spoko.
Kiedy Ashley poszła, włączyłam kompa, żeby posłuchać chociaż kilku piosenek One Direction. Chciałam wiedzieć, na co się zgodziłam. Muszę przyznać, że kilka mi się nawet spodobało. A ten Louis ma taki ciekawy głos i nawet niezły jest... Chociaż jeśli chodzi o styl to wydaje mi się, że Zayn ma podobny gust do mnie. Fuck co się ze mną dziej.?! Nie mogę ich polubić. Nie mogę dać Ashley satysfakcji... Zanim moja siostra się ogarnęła, zdążyłam nauczyć się dwóch piosenek na pamięć. "Rock Me" i "Over Again". Ta druga miała piękny tekst. Lubię czasem posłuchać takich smutasów... 
-[T.I.] za półtorej godziny wyjeżdżamy.!-powiadomiła mnie Ashley.
-Okay.-odparłam.
Wyłączyłam kompa i poszłam się szykować. Po godzinie byłam gotowa. Wróciłam do swojego pokoju i włączyłam tv.
-[T.I.] czy cię naprawdę powaliło.?-przywitała mnie siostra.
-Co znowu.?
-Mogłabyś chociaż raz nie robić się na emo.?-spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
-Spadaj. Taki jest mój styl.
-Ja z tobą kiedyś zwariuję. 
-Mogę jeszcze z tobą nie pojechać...
-Dobra, chodźmy już lepiej do samochodu.
Pożegnałyśmy się z rodzicami i wsiadłyśmy do samochodu Ashley. Dotarcie na miejsce zajęło nam godzinę. Do koncertu zostały nam 2 godziny. Poszłyśmy więc jeszcze do pobliskiego Starbucksa na kawę. Kiedy wychodziłyśmy, wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Oj, sory.
-Nic się nie stało [T.I.].-uśmiechnął się.
-Skąd wiesz jak...? Aaa... kubek.-zaśmiałam się.
-Tak.-chłopak odpowiedział śmiechem.
-Sorka, ale muszę już lecieć. Pa Josh.-przeczytałam imię z jego kubka.
-Narka.-pożegnał się chłopak.
Był jakiś dziwny... Z zachowania wydawał się miły, ale nie mogłam ocenić wyglądu, bo miał beanie nasuniętą na czoło i okulary przeciwsłoneczne+dres. Dziiiwne połączenie. Wydawał się podejrzany.
-Co się tak na niego gapisz.?-zapytała mnie siostra, kiedy wyszłyśmy ze Starbucksa.
-Jakiś tajemniczy ten chłopak. Jakby chciał się zakamuflować czy coś.
-A jak ma na imię.?
-Josh.
-Hmm... Cóż wydaje mi się, że na Josha, perkusistę One Direction jest trochę za wysoki...
-Dobra tam, chodźmy na ten koncert.
Ustawiłyśmy się w kolejce. Nie była zbyt duża. Kiedy znalazłyśmy się w środku, dowiedziałam się dlaczego... Tam były tłumy.! Niewątpliwie wyróżniałam się w tłumie, ale nic sobie z tego nie robiłam. Razem z Ashley zajęłyśmy miejsca. Po chwili na scenę wbiegli chłopcy. Mają coś w sobie... Zarazili mnie pozytywną energią. Zachowywali się jak dzieci. Po koncercie, kiedy ja i Ashley już wychodziłyśmy, podbiegł do mnie jakiś facet, chyba był to ochroniarz.
-Czy ty nazywasz się [T.I.].?-zapytał mnie.
-Yyy.. Tak, a o co chodzi.?
-Louis Tomlinson chce z tobą porozmawiać.
-Ale...
-[T.I.] idź.! Ja zaczekam w samochodzie.-przerwała mi siostra.
-No dobrze.
Poszłam za tym napakowanym gorylem. Nie powiem, cieszyłam się, bo w końcu Louis nawet mi się podobał, ale skąd on zna moje imię.?? 
-O [T.I.] przyszłaś.-chłopak podszedł do mnie.
-Wow Lou, gdzie takie laski znaleźć.?-zapytał loczek, chyba miał na imię Harry...
-Właśnie, skąd wiesz jak mam na imię.?-spojrzałam zdziwiona na Louisa.
-Ten chłopak ze Starbucksa to ja. 
-Ale on miał na imię Josh...
-Gdybym miał na kubku napis Louis, na pewno znalazłaby się jakaś dziewczyna, która by mnie rozpoznała.
-A po co mnie tu zawołałeś.?
-Bo chciałem...
To pierwsza część. Jeszcze nie wiem ile ich w sumie będzie, ale na pewno więcej niż dwie. Tylko mały warunek NEXTA DODAM JEŚLI BĘDĄ MINIMUM 2 KOMENTARZE. Jednokierunkowych. ;* / YOLO

4 komentarze:

  1. prosze daj next , bo to fajnie sie zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodam, jak będzie jeszcze jeden komentarz, chociaż w to wątpię. :( Moje imaginy są do bani. -,-/ YOLO

      Usuń
  2. bo chciałem i co dalej ......:/ ja żądam next'a !!! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodam pewnie jutro. :)/ YOLO

    OdpowiedzUsuń