Imagin z Louisem cz. 2
- No co chciałeś.?-niecierpliwiłam się.
-Może dałabyś się gdzieś wyciągnąć.?
-Masz na myśli randkę.?
-Jeśli nie masz nic przeciwko...
-Ale ja mam już chłopaka.-skłamałam.
-A to sorka, nie wiedziałem.
-No teraz już wiesz.
-A dasz mi chociaż swój numer.?
-No dobra.-podałam chłopakowi szereg liczb.
-Dzięki. Napiszę później do ciebie, żebyś miała mój numer.
-Spoko. Tylko nie mam nic na koncie.-skłamałam po raz drugi.
-Okay...
-Sorka, ale muszę już iść.
-Dobra, nie będę cię trzymać. Nie jesteś chyba naszą fanką...?
-Nie. Wolę ciężką muzykę.
-Da się zauważyć po stroju.-zaśmiał się-Więc jeszcze raz dzięki za numer.
-Nie ma za co. Narka.
-Pa [T.I.].
Odeszłam szybkim krokiem, w sumie lepszym określeniem byłoby "odbiegłam". Czemu skłamałam, że mam chłopaka.? Sama nie wiem... Niektórzy ludzie mogą mnie nazwać idiotką, bo dałam kosza Louisowi Tomlinsonowi uwielbianemu przez miliony dziewczyn na całym świecie. Ale to nie jest mój typ. Może i jest najładniejszy z całego One Direction, ale nie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Ja jednak wolę takich... hmm jakby to określić... ostrych chłopaków.? Zayn wydaje się być w moim typie. Ma nawet styl podobny do mnie... Ale jednak Louis ma w sobie coś, co sprawia, że to on wydaje mi się najładniejszy. Ale nie chcę się z nim umawiać i dawać mu żadnych nadziei, bo jeśli później złamę mu serce, to wszystkie Directioners mnie znienawidzą i nie dadzą mi żyć. A tak w ogóle to on ma chyba dziewczynę... Tak.! Jakaś na E z tego co pamiętam... Eleanor.? Tak, Eleanor. Teraz już nic nie rozumiem... Po co chciał się ze mną umawiać skoro już kogoś ma.? Dobrze, że się nie zgodziłam na tą randkę. Jeśli ma dziewczynę i zarywa do innych, to nie jest warty mojego czasu. Tak bardzo zamyśliłam się nad tą sytuacją, że nie spostrzegłam, kiedy byłyśmy już na podjeździe przed naszym domem. Ja wysiadłam, a Ashley pojechała wstawić samochód do garażu. Weszłam do domu i zdjęłam buty starając się nie budzić rodziców. Na palcach przeszłam po schodach na górę, do mojego pokoju. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu położyłam się do łóżka. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam dźwięk wiadomości. Zastanawiałam się, kto może być tak pojebany, żeby pisać do mnie o tej porze. Okazało się, że to sms od Louisa.
Hej. :) Tu Lou. Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem.
Postanowiłam mu odpisać.
Niestety mnie obudziłeś. Mam nadzieję, że masz ku temu jakiś ważny powód.
Po chwili dostałam odpowiedź.
Jednak masz kasę na koncie. Heh. :) Obiecałem, że napiszę, więc to zrobiłem. Może jednak spotkałabyś się ze mną jutro.? Nie mówię o randce.
No tak... Zapomniałam, że oszukałam go, że nie mam nic na koncie.
Raczej nie skorzystam. ;-;
No to będę jutro na ciebie czekał przez cały dzień na plaży. :) Dobranoc. :)
Co za upierdliwy typ.! Ciekawe, czy Eleanor wie, że Louis ze mną smsuje... Ja na jej miejscu nieźle bym się wkurzyła. Dobra dosyć już mam tego dupka na dzisiaj. Włożyłam słuchawki o odpłynęłam do krainy snów...
-Dzięki. Napiszę później do ciebie, żebyś miała mój numer.
-Spoko. Tylko nie mam nic na koncie.-skłamałam po raz drugi.
-Okay...
-Sorka, ale muszę już iść.
-Dobra, nie będę cię trzymać. Nie jesteś chyba naszą fanką...?
-Nie. Wolę ciężką muzykę.
-Da się zauważyć po stroju.-zaśmiał się-Więc jeszcze raz dzięki za numer.
-Nie ma za co. Narka.
-Pa [T.I.].
Odeszłam szybkim krokiem, w sumie lepszym określeniem byłoby "odbiegłam". Czemu skłamałam, że mam chłopaka.? Sama nie wiem... Niektórzy ludzie mogą mnie nazwać idiotką, bo dałam kosza Louisowi Tomlinsonowi uwielbianemu przez miliony dziewczyn na całym świecie. Ale to nie jest mój typ. Może i jest najładniejszy z całego One Direction, ale nie mogę powiedzieć, że mi się podoba. Ja jednak wolę takich... hmm jakby to określić... ostrych chłopaków.? Zayn wydaje się być w moim typie. Ma nawet styl podobny do mnie... Ale jednak Louis ma w sobie coś, co sprawia, że to on wydaje mi się najładniejszy. Ale nie chcę się z nim umawiać i dawać mu żadnych nadziei, bo jeśli później złamę mu serce, to wszystkie Directioners mnie znienawidzą i nie dadzą mi żyć. A tak w ogóle to on ma chyba dziewczynę... Tak.! Jakaś na E z tego co pamiętam... Eleanor.? Tak, Eleanor. Teraz już nic nie rozumiem... Po co chciał się ze mną umawiać skoro już kogoś ma.? Dobrze, że się nie zgodziłam na tą randkę. Jeśli ma dziewczynę i zarywa do innych, to nie jest warty mojego czasu. Tak bardzo zamyśliłam się nad tą sytuacją, że nie spostrzegłam, kiedy byłyśmy już na podjeździe przed naszym domem. Ja wysiadłam, a Ashley pojechała wstawić samochód do garażu. Weszłam do domu i zdjęłam buty starając się nie budzić rodziców. Na palcach przeszłam po schodach na górę, do mojego pokoju. Byłam bardzo zmęczona, więc od razu położyłam się do łóżka. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam dźwięk wiadomości. Zastanawiałam się, kto może być tak pojebany, żeby pisać do mnie o tej porze. Okazało się, że to sms od Louisa.
Hej. :) Tu Lou. Mam nadzieję, że Cię nie obudziłem.
Postanowiłam mu odpisać.
Niestety mnie obudziłeś. Mam nadzieję, że masz ku temu jakiś ważny powód.
Po chwili dostałam odpowiedź.
Jednak masz kasę na koncie. Heh. :) Obiecałem, że napiszę, więc to zrobiłem. Może jednak spotkałabyś się ze mną jutro.? Nie mówię o randce.
No tak... Zapomniałam, że oszukałam go, że nie mam nic na koncie.
Raczej nie skorzystam. ;-;
No to będę jutro na ciebie czekał przez cały dzień na plaży. :) Dobranoc. :)
Co za upierdliwy typ.! Ciekawe, czy Eleanor wie, że Louis ze mną smsuje... Ja na jej miejscu nieźle bym się wkurzyła. Dobra dosyć już mam tego dupka na dzisiaj. Włożyłam słuchawki o odpłynęłam do krainy snów...
***Następny dzień***
Wstałam, ubrałam się i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie luźnego koczka zostawiając po bokach kosmyki włosów i lekko się pomalowałam. Następnie zeszłam na dół, żeby zjeść śniadanie. Rzuciłam krótkie cześć siostrze i rodzicom i ruszyłam w stronę lodówki. Zrobiłam sobie kanapki, nalałam coli do szklanki i usiadłam przy stole. Ashley usiadła na przeciwko mnie i badawczo mi się przyglądała.
-Masz jakiś konkretny w gapieniu się na mnie.?
-Mam dwa powody. Po pierwsze dawno cię nie widziałam w nierozpuszczonych włosach. Po drugie ciekawi mnie, po co Louis zawołał cię do siebie po wczorajszym koncercie.
-Chciał się ze mną umówić.-odparłam.
-Dobra [T.I.] a tak na serio.?
-No naprawdę.
-Nie rób sobie ze mnie jaj. On ma dziewczynę.-siostra zrobiła w powietrzu cudzysłów przy ostatnich słowach.
-No wiem i dlatego zastanawiam się, dlaczego chciał się ze mną umówić. Jeśli mi nie wierzysz, możemy pojechać dziś na plażę. Napisał mi wczoraj, że dziś spędzi tam cały dzień.
-Masz numer do Louisa Tomlinsona.?!-Ashley wstała z krzesła.
-Tak.-odparłam najzwyczajniej w świecie.
-Daj mi.!
-Nie.
-Czemu.?
-Pomyślmy... Bo cały świat go pozna.?
-Nie dam nikomu.-siostra zrobiła minę smutnego psiaka.
-Musisz się bardzo postarać. Chcesz jechać na tą plażę czy nie.?
-Jasne.! Lecę się spakować.
Skończyłam jeść śniadanie i poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się w LINK i zrobiłam ostrzejszy makijaż. Kiedy Ashley była także gotowa, wpakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy na plażę.
Koniec cz. 2
Jeśli chcecie, żebym dalej pisała tego imagina to zostawcie pod spodem chociaż jeden albo dwa komentarze. *.* Czytasz = komentujesz. :) Jednokierunkowych. ;* / YOLO

ciekawe co będzie dalej. Z niecierpliwością czekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńMiło mi. :) Dodam jak tylko będę mogła. / YOLO
Usuń